Bramkarz Lechii Gdańsk Michał Buchalik: Potrzebowałem takiego meczu

Bramkarz Lechii Gdańsk Michał Buchalik przed spotkaniem z Legią Warszawa (1:2) już po raz drugi wskoczył do bramki dzięki kontuzji kolegi, ale tym razem swoją szansę wykorzystał w 100 procentach.
Buchalik jest w Lechii od półtora roku, ale do tej pory wchodził do gry tylko wówczas, kiedy kontuzje odnosili jego koledzy z zespołu. Na początku tego sezonu Sebastian Małkowski, a ostatnio Bartosz Kaniecki. Pierwszej szansy nie wykorzystał, po pięciu meczach został - z bardzo dobrym skutkiem - zluzowany przez Kanieckiego. Kiedy ten w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała złamał rękę, Buchalik dostał szansę numer dwa.

- Bardzo prawdopodobne, że te sześć meczów, które zostały nam do rozegrania w rundzie jesiennej, zadecyduje o mojej przyszłości w Lechii. Albo zaprezentuję się z dobrej strony i będę miał szansę na dłużej wskoczyć do bramki, albo... Nie dokończę tego zdania, bo jestem dobrej myśli i wierzę, że zarówno w meczu z Legią, jak i w kolejnych spotkaniach będę pewnym punktem zespołu - podkreśla bramkarz biało-zielonych.

I miał rację, bo w meczu z Legią bramkarz Lechii był jedną z najjaśniejszych postaci swojego zespołu, przynajmniej cztery razy ratując go od utraty pewnej bramki (m.in. obroniony rzut karny Danijela Ljuboji). Z kolei przy obu golach dla Legii nie miał nic do powiedzenia.

- Potrzebowałem takiego meczu, bo te pięć meczów które rozegrałem na początku sezonu nie dodały mi pewności siebie. Po prostu były w moim wykonaniu nie najlepsze - przyznaje Buchalik. - Dziś wyglądało to dużo lepiej, ale zachowuję spokój, bo muszę się potwierdzić w następnych meczach. Zresztą trudno popadać w hurraoptymizm po przegranym meczu, na pewno trudno uznać mnie za bohatera spotkania jeśli zespół przegrywa. Zabrakło nam w tym meczu trochę szczęścia, myślę, że remis był jak najbardziej w naszym zasięgu - podsumował bramkarz Lechii.

Czy mecz z Legią to przełamanie Buchalika? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »