18-letni Wojciech Zyska z Lechii Gdańsk: Wszedłem, by... uspokoić grę z tyłu

- Byłem zaskoczony, że trener zdecydował się na mnie postawić. Przecież wynik nie był jeszcze pewny - mówi pomocnik Lechii Gdańsk Wojciech Zyska, który w piątkowym meczu z Ruchem Chorzów (1:0) zadebiutował w ekstraklasie.
Była już 91. minuta meczu w Chorzowie. Lechia prowadziła 1:0 po golu strzelonym pięć minut wcześniej przez 17-letniego Kacpra Łazaja. Trener Lechii Bogusław Kaczmarek zdecydował się na jeszcze jedną zmianę. W miejsce Brazylijczyka Ricardinho wpuścił Zyskę i tym samym 18-latek zaliczył debiut w ekstraklasie.

- Byłem zaskoczony, że trener Kaczmarek zdecydował się na mnie postawić. Zwłaszcza że moment był bardzo trudny - końcówka meczu i prowadzenie tylko 1:0. Zostałem więc rzucony na głęboką wodę, a trener nie bał się podjąć tej trudnej decyzji. W końcu wynik nie był pewny - mówi na oficjalnej stronie klubu <a href=<http://lechia.pl/index.php >><b>lechia.pl</b></a> Zyska, który przyszedł do Lechii z Olimpii Sztum. - Po wejściu na boisko miałem dużo zadań defensywnych. Trener oczekiwał ode mnie, bym uspokoił grę z tyłu. Cieszę się, że dostałem szansę w tym meczu. Będę robił wszystko, by przekonać trenera, iż warto na mnie stawiać również w kolejnych spotkaniach - dodał młody pomocnik Lechii.