Czy św. Mikołaj lubi Lechię, czyli zimowe zakupy klubu z Gdańska. Kto się sprawdził, kto był niewypałem

Od kiedy Lechia Gdańsk wróciła do ekstraklasy (sezon 2008/2009), dokonała zimą 18 transferów. Część z nich okazała się strzałami w dziesiątkę, część była kompletnymi niewypałami.
Sezon 2008/2009 (trener odpowiedzialny za transfery zimowe - Jacek Zieliński)

Przyszli w przerwie zimowej: Sebastian Małkowski, Krzysztof Bąk, Peter Cvirik, Marko Bajić, Łukasz Surma, Piotr Trafarski, Jakub Zabłocki.

Trafione: Bąk, Bajić, Surma, Małkowski (wszyscy do dziś w Lechii), Cvirik (1,5 roku w Lechii, obecnie Spartak Trnava, I liga słowacka).

Surma do dziś jest kluczowym piłkarzem Lechii, bije kolejne rekordy i mimo 35 lat wciąż ciężko wyobrazić sobie drużynę bez niego. Bąk i Bajić obecnie znaczą w zespole niewiele (Bajić w rundzie jesiennej ani razu nie zagrał w pierwszym zespole, Bąk występował tylko wówczas, kiedy przymusowo pauzować musieli Jarosław Bieniuk lub Sebastian Madera), ale wcześniej przez długi czas byli podstawowymi zawodnikami i ogólnie ich transfery można uznać za udane. Małkowski to w Lechii wciąż kandydat na bramkarza na lata, ale w harmonijnym rozwoju przeszkadzają mu kontuzje. Cvirik to postać nieco już w Gdańsku zapomniana, ale dopóki nie popadł w konflikt z działaczami, dopóty spisywał się dobrze. Po odejściu z Lechii grał w rumuńskiej Universitatei Cluj, teraz kopie piłkę na Słowacji.

Nietrafione: Zabłocki (w Lechii dwa lata, obecnie LZS Samborzec, klasa okręgowa), Trafarski (w Lechii pół roku, obecnie MKS Korsze, III liga).

Zabłocki miał w Lechii niezłe momenty (m.in. zdobył gola w pamiętnym meczu z Piastem Gliwice, który zadecydował o utrzymaniu w ekstraklasie w sezonie 2008/09), ale ogólnie zawodził. Poza tym wiele do życzenia pozostawiała jego postawa poza boiskiem, przez co trafił do gdańskiego "Klubu Kokosa". Po opuszczeniu Lechii próbował swoich sił w Wiśle Płock i Siarce Tarnobrzeg, a teraz amatorsko kopie piłkę na futbolowej prowincji. Trafarski trafił do Lechii jako superstrzelec rozgrywek III ligi, ale ekstraklasa to była dla niego zbyt wysoka półka. Potem próbował sił w Termalice Bruk-Bet Nieciecza, ale teraz wrócił na odpowiedni dla siebie poziom - do III ligi.

Skuteczność transferów: 71 proc.

Sezon 2009/2010 (trener Tomasz Kafarski)

Przyszli w przerwie zimowej: Olegs Laizans, Jakub Popielarz.

Nietrafione: Laizans (w Lechii pół roku, obecnie Jenisej Krasnojarsk, II liga rosyjska), Popielarz (w Lechii 2,5 roku, obecnie Stal Stalowa Wola, II liga).

Łotysz zagrał w ośmiu meczach, ale poza golem zdobytym w meczu z Polonią Warszawa niczym się wyróżnił. Po krótkim pobycie w ojczyźnie jeszcze raz próbował podbić polską ligę (w ŁKS Łódź), ale z równie marnym skutkiem. Obecnie gra w II lidze rosyjskiej, gdzie jest podstawowym zawodnikiem 10. drużyny tabeli Jeniseju Krasnojarsk. Popielarz początki w Lechii miał całkiem udane (niezły debiut w ekstraklasie z Polonią Warszawa), ale potem praktycznie nie zaistniał. Teraz próbuje sił w Stali Stalowa Wola, gdzie w rundzie jesiennej wystąpił w dziewięciu meczach.

Skuteczność transferów: 0 proc.

Sezon 2010/11 (trener Tomasz Kafarski)

Przyszli w przerwie zimowej: Luka Vucko, Levon Hajrapetjan, Kamil Poźniak.

Trafione: Hajrapetjan (do dziś w Lechii).

Ormianin to jeden z ciekawszych piłkarzy zagranicznych, jacy w ostatnim czasie pojawili się w polskiej lidze, ale wydaje się, że jest w Lechii niewykorzystany. Trochę przeszkadzają mu w tym kontuzje (ten sezon ma już z głowy), a trochę niezdecydowanie kolejnych trenerów, którzy rzucają go po całym boisku. W czerwcu przyszłego roku kończy mu się kontrakt i w tej chwili ciężko przewidzieć, czy Hajrapetjan kiedykolwiek zagra jeszcze w barwach Lechii.

Nietrafione: Poźniak (w Lechii 1,5 roku, obecnie w ŁKS Łódź).

Ogromna, kosmiczna wręcz pomyłka. Pozyskanie Poźniaka w sumie kosztowało klub niemal milion złotych, ale 5-letni kontrakt (!) został zerwany już po kilkunastu miesiącach. Trudno się dziwić, skoro z Poźniaka nie było najmniejszego pożytku. Przez półtora roku zagrał on raptem w 16 meczach, ani razu od 1. do 90. minuty. Teraz kopie piłkę w ŁKS.

Trudno powiedzieć: Vucko (w Lechii 1,5 roku, obecnie bez klubu).

Chorwat początki w Lechii miał udane, ale im dalej w las... Po dobrej rundzie wiosennej sezonu 2010/11 z każdym miesiącem grał coraz gorzej, aż w końcu wylądował na ławce rezerwowych. Po przedwczesnym rozwiązaniu kontraktu z gdańskim klubem na moment zahaczył się w węgierskim Pecsi MFC, obecnie znów jest bez pracy.

Skuteczność transferów: 33 proc.

Sezon 2011/12 (trener Paweł Janas)

Przyszli w przerwie zimowej: Bartosz Kaniecki, Sebastian Madera, Jakub Wilk, Jakub Kosecki, Piotr Grzelczak, Patryk Tuszyński.

Trafione: Sebastian Madera (do dziś w Lechii), Jakub Wilk (w Lechii pół roku, obecnie w Lechu Poznań), Jakub Kosecki (w Lechii pół roku, obecnie w Legii Warszawa).

Madera, kiedy tylko jest zdrowy, to podpora gdańskiej defensywy. Wilk i Kosecki byli do Lechii tylko wypożyczeni, ale przez te kilka miesięcy byli wyróżniającymi się zawodnikami zespołu. Ten pierwszy być może wróci do Lechii, z kolei Kosecki w ciągu ostatnich miesięcy stał się jedną z największych gwiazd ekstraklasy i już patrzy w kierunku lig zachodnich.

Nietrafione: Piotr Grzelczak, Patryk Tuszyński (obaj do dziś w Lechii).

Grzelczak gra w Lechii wręcz tragicznie, zdobył raptem jednego gola i w żadnym swoim meczu nie zaprezentował poziomu godnego gracza ekstraklasy. Jeszcze większą zagadkę stanowi transfer Tuszyńskiego, który od roku jest piłkarzem rezerw. Po co przyszedł do Lechii, nie wiadomo do dziś.

Trudno powiedzieć: Bartosz Kaniecki (do dziś w Lechii).

Był tylko "doczepką" do transferu Grzelczaka, ale to on może być dla Lechii piłkarzem bardziej perspektywicznym. Na razie zagrał tylko w czterech meczach, spisał się w nich nieźle, ale w najmniej odpowiednim momencie złapał kontuzję. Jakie będą jego dalsze losy w Lechii, okaże się wiosną.

Skuteczność transferów: 50 proc.

Który zimowy transfer Lechii był najlepszy? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »