Gdzie są chłopcy z tamtych lat, czyli byli piłkarze Lechii Gdańsk robią za gwiazdy na prowincji

Od momentu powrotu Lechii Gdańsk na szczebel centralny (czyli do II ligi w sezonie 2005/06) przez kadrę pierwszego zespołu przewinęło się kilkuset zawodników. Wielu z nich obecnie kontynuuje przygodę z piłką w klubach, których nazwy nie tylko nic nie mówią kibicom, ale ciężko nawet wymówić ich nazwy. Byłych piłkarzy biało-zielonych znajdziemy nawet w A klasie, czyli na siódmym szczeblu rozgrywek!
Tak nisko wylądował 27-letni Damian Trzebiński, który w sezonie 2006/07 rozegrał w barwach Lechii 18 meczów i szczególnie w drugiej części rozgrywek był absolutnie podstawowym zawodnikiem zespołu. Jednak po sezonie opuścił gdański klub, wrócił do Kaszubii Kościerzyna, a potem grał w Chojniczance i Koralu Dębnica. Obecnie jest piłkarzem A-klasowego MKS-u Szczytno. Zespół ten po rundzie jesiennej zajmuje w grupie warmińsko-mazurskiej I ostatnie 11. miejsce. To zdecydowanie najgorszy zespół, w jakim wylądował były piłkarz Lechii (z tych grających co najmniej na poziomie II ligi).

Byłych lechistów znajdziemy również na szóstym szczeblu rozgrywek, a więc w klasie okręgowej. Tam występują Jakub Zabłocki, Łukasz Kubik oraz Krystian Żabko. Najbardziej spektakularny zjazd zaliczył ten pierwszy. Zabłocki jeszcze w sezonie 2009/10 zdobywał bramki w ekstraklasie (w sumie 48 meczów i 10 goli), ale potem znalazł się na równi pochyłej. Próbował zahaczyć się w Wiśle Płock, Siarce Tarnobrzeg, ale teraz w wieku 28 lat wylądował w klubie o nazwie LZS Samborzec, grającym w grupie świętokrzyskiej klasy okręgowej. To chyba nie przypadek, bo barwy tego klubu to biały i zielony. Po rundzie jesiennej LZS Samborzec zajmuje w tabeli 7. miejsce z punktem straty do Zenita Chmielnik, ale tuż przed Spartą Dwikozy. Poza zasięgiem jest Skała Tumlin, a tabelę zamyka Zryw Skroniów. Z takimi drużynami mierzy się dziś piłkarz, który trzy lata temu na poziomie ekstraklasy strzelał gola Arce Gdynia w derbach Trójmiasta...

Kubik był w Lechii typową efemerydą (w rundzie jesiennej sezonu 2005/06 zagrał w dziewięciu meczach), teraz gra w Bronowiance Kraków (klasa okręgowa, grupa Kraków I), gdzie trenerem jest jego bardziej znany brat Arkadiusz. Z kolei Żabko to jeden z wielu meteorytów, które niemal niepostrzeżenie przemknęły przez gdański klub. W rundzie wiosennej sezonu 2010/11 był w szerokiej kadrze pierwszego zespołu, ale podczas 2,5-rocznego pobytu w Lechii grał tylko w zespole Młodej Ekstraklasy. Teraz wrócił na stare śmieci i występuje w Polonii Pasłęk (klasa okręgowa, grupa warmińsko-mazurska II), której jest wychowankiem.

Spora grupa byłych piłkarzy Lechii występuje również na poziomie IV i III ligi. Wśród nich są Jakub Gronowski (Powiśle Dzierzgoń, IV liga, grupa pomorska), Krzysztof Rusinek i Paweł Pęczak (obaj Kaszubia Kościerzyna, IV liga 2012/2013, grupa pomorska), Aleksander Peta (Barkas Tolkmicko, IV liga, grupa warmińsko-mazurska), Robert Speichler (Dąb Dąbrowa Białostocka, III liga, grupa podlasko-warmińsko-mazurska), Piotr Trafarski (MKS Korsze, III liga, grupa podlasko-warmińsko-mazurska), Mateusz Łuczak (Cartusia, III liga 2012/2013, grupa pomorsko-zachodniopomorska), Michał Pruchnik (Stal Mielec, III liga, grupa lubelsko-podkarpacka) czy Tomasz Bobrowski (Granica Kętrzyn III liga, grupa podlasko-warmińsko-mazurska).

Na równie niskim szczeblu, choć za granicą (konkretnie w Niemczech), grają z kolei Dominik Sobański oraz Michał Szczepiński. Ten pierwszy występuje w klubie 1.FC Neubrandenburg 04 (Oberliga, czyli piąty poziom rozgrywek), ten drugi w RSV Praest 1951 (Landesliga, czyli szósty poziom rozgrywek).

Na koniec zostawiliśmy sobie przypadek niezwykły. W 2008 roku piłkarzem Lechii nie wiedzieć czemu został niejaki Boris Radovanović. Chorwat bez właściwie żadnego CV (widniały w nim nazwy kompletnie anonimowych klubów z Chorwacji oraz Bośni), pojawił się w Gdańsku w pakiecie z Frane Caciciem (także absolutny transferowy niewypał). W zespole jego umiejętności piłkarskie, a właściwie ich kompletny brak, wzbudzały ogólne rozbawienie i aż dziw, że Radovanović zdołał zaliczyć występ w ekstraklasie - w meczu z Odrą Wodzisław zagrał dokładnie... minutę. Poza tym kopał piłkę w zespole rezerw, Młodej Ekstraklasy oraz w nic nieznaczących rozgrywkach Pucharu Ekstraklasy (zwanym również Pucharem Śmietnika), ale było jasne, że prędzej czy później zostanie z klubu pogoniony. Stało się tak pod koniec 2010 roku. Chorwat miał wówczas 26 lata, jednak po odejściu z Lechii słuch o nim zaginął. Prawdopodobnie zakończył "karierę", którą de facto zasponsorował mu gdański klub. A może to w ogóle nie był piłkarz?

Którego z tych piłkarzy wspominasz z sentymentem? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »