Piłkarze Lechii Gdańsk na Facebooku. Muskuły na plaży, relaks w saunie, fantazyjne okulary i... Football Manager

Komunikowanie się zawodników z fanami poprzez Facebooka to na zachodzie Europy standard. W Polsce jednak taka forma interakcji dopiero raczkuje. W zespole Lechii Gdańsk jest zaś zupełnie nieznana.
"Czy jest mi ktoś w stanie k... wytłumaczyć jak mam powiedzieć swojemu stęsknionemu synkowi, który zakreśla w swoim specjalnym kalendarzu z 11 kratkami codziennie jak rano wstanie kółko do powrotu taty, że wróci tydzień później? Przecież tylko k... można dostać...[pisownia oryginalna - red.]" - oto najsłynniejszy w 2012 roku wpis piłkarza Lechii na portalu Facebook. Autorem był bramkarz gdańszczan Sebastian Małkowski, który na swoim prywatnym profilu (wówczas jeszcze dostępnym dla każdego użytkownika FB) wyraził swoje niezadowolenie z powodu przedłużenia obozu przygotowawczego w Turcji. Piłkarze Lechii mieli wrócić do Gdańska 2 lutego, ale z powodu arktycznej zimy w Polsce pozostali w Antalyi do 8 lutego. Wpis zrobił medialną burzę, a po kilkunastu godzinach został usunięty. Piłkarz zaś swój profil dla osób postronnych zablokował.

Małkowski o stworzeniu swojego fanpage'a raczej nawet nie pomyślał. Podobnie zresztą jak żaden z pozostałych piłkarzy Lechii. Owszem, wystukując w facebookowej wyszukiwarce nazwiska kolejnych piłkarzy Lechii można bez kłopotów odnaleźć ich profile, są one jednak w przeważającej większości pozamykane i poblokowane. Jedyne, czym piłkarze Lechii lubią się otwarcie chwalić, to zdjęcia. I tak możemy zobaczyć na przykład Mateusza Machaja za kierownicą luksusowego samochodu w gustownych okularach przeciwsłonecznych (komentarz pod zdjęciem Wojciecha Pawłowskiego, byłego bramkarza Lechii [pisownia oryginalna - red.]: ha ale plejas nie mogę ! ;*), Marko Bajicia na spacerze z małym, białym pieskiem (lub prężącego muskuły na plaży), Krzysztofa Bąka zaznającego relaksu w saunie albo Rafała Janickiego kąpiącego się z Morzu Śródziemnym i Jarosława Bieniuka cieszącego się ze zwycięstwa (w grze Football Manager) swojego zespołu o nazwie Rumuny CF.

My jesteśmy na FB od dawna, a wraz z nami tysiące kibiców z 3miasta! Dołącz do nas i bądź na bieżąco! »


Interakcji z fanami piłkarze Lechii nie nawiązują za to żadnej. Próbuje Levon Hajrapetian, który ma już 3 tysiące znajomych, dość regularnie wrzuca zdjęcia i przyjmuje każdego jak leci (nasze zaproszenie do znajomych zaakceptował po 10 minutach). Ale to jeszcze nie to, a przykładów tego, jak to powinno naprawdę wyglądać, jest pełno. Jeśli Gerrard Pique z Barcelony (6 mln fanów, wrzuca regularnie swoje przemyślenia, linki do ulubionych utworów muzycznych, a na Euro 2012 rozdawał fanom bilety na mecze) i Iker Casillas z Realu Madryt (8,7 mln fanów, wrzuca zdjęcia z szatni, akcji charytatywnych, a na Euro nawet ze spacerów po trójmiejskich plażach) to za wysokie progi, można poszukać choćby na polskim podwórku. Przykład pierwszy z brzegu - Robert Lewandowski. Fanpage napastnika Borussii Dortmund ma ponad 200 tysięcy fanów, a Robert regularnie dba o kontakt z nimi. Wrzuca zdjęcia z szatni Borussii, dzieli się przemyśleniami. Ostatnio zaprzeczył też rewelacjom serwisu Goal.com, który poinformował, że Polak uzgodnił już warunki kontraktu z Manchesterem United. "Nic mi nie wiadomo na temat dzisiejszych informacji, to tylko spekulacje. Jestem w domu i odpoczywam :) Pozdrawiam Lewy!" - napisał najlepszy polski napastnik.

Wszystko wskazuje na to, że piłkarze Lechii póki co wciąż skupiać się będą na wrzucaniu głupkowatych zdjęć na prywatne profile. Jednego tylko można być pewnym. Ten, który pierwszy się przełamie i założy swoją stronę na FB, a następnie przybliży kibicom Lechię od kuchni (a właściwie "od szatni"), z miejsca zostanie jednym z ich głównych ulubieńców.

Więcej o: