Młoda fala Lechii Gdańsk atakuje! "Mają papiery na granie"

W środowym meczu sparingowym z Gryfem Wejherowo z bardzo dobrej strony pokazała się gdańska młodzież. Zespół złożony w dużej części z nastolatków rozbił II-ligowca aż 7:0. Czy z tej mąki będzie chleb już w rundzie wiosennej obecnego sezonu?
W meczu z Gryfem na boisku zaprezentowało się aż 11 nastolatków. W kolejności od najmłodszego: Oktawian Skrzecz (15 lat), Michał Gołuński (16 lat), Adrian Bielawski (16 lat), Sebastian Sypniewski (16 lat), Bartłomiej Smuczyński (17 lat), Przemysław Czerwiński (17 lat), Paweł Dawidowcz (17 lat), Przemysław Frankowski (17 lat), Łukasz Kacprzycki (18 lat), Wojciech Zyska (19 lat) oraz Patryk Sobczak (19 lat). Właściwie każdy z nich zaprezentował się z dobrej strony, jednak największe wrażenie wywarła gra Kacprzyckiego, Frankowskiego, Zyski, Bielawskiego oraz Gołuńskiego.

Kacprzycki to w tej grupie zawodników piłkarz najbardziej doświadczony, mający już za sobą debiut w ekstraklasie (w sumie rozegrał pięć meczów). W meczu z Gryfem zaprezentował imponującą szybkość i momentami wręcz ośmieszał obrońców rywali. Zaliczył piękną asystę przy pierwszym golu Grzegorza Rasiaka, ale jeszcze ładniejszą akcję przeprowadził kilkanaście minut później. Kacprzycki na pełnej szybkości minął trzech piłkarzy Gryfa i ponownie jak na tacy wyłożył piłkę Rasiakowi. Ten jednak zupełnie pogubił się pod bramką i jego strzał został zablokowany.

W środku pola z bardzo dobrej strony pokazali się z kolei Frankowski, Zyska oraz Gołuński. Frankowski ma niezły przegląd pola, lubi grę na małej przestrzeni, potrafi zagrać prostopadłą piłkę na wolne pole, nie boi się również dryblingu. W zespole Lechii największym fanem jego talentu jest kapitan Łukasz Surma.

- Przemek wpadł mi w oko podczas gier wewnętrznych i sparingów - mówi pomocnik Lechii. - On gra tak jak lubię, taką krakowską piłkę, krótkie podania, klepka, wyjście na pozycję. To naprawdę duży talent - zaznacza Surma.

W spotkaniu z Gryfem dużą dojrzałością imponował jak na swój wiek Zyska. Często podchodził do gry, nie bał się brać na siebie ciężaru rozgrywania piłki, umiejętnie podłączał się również do akcji ofensywnych, co zaowocowało zdobyciem gola po ładnej kombinacji z Rasiakiem.

Z kolei Gołuński to według trenera Kaczmarka jeden z największych diamentów znajdujących się obecnie w klubie. Chłopak niezwykle skromny, pracowity i z ogromnym talentem. Swoje nieprzeciętne możliwości potwierdził w meczu z Gryfem, a swoją dobrą grę podsumował niesamowitym strzałem z ponad 30 metrów, który kompletnie zaskoczył bramkarza rywali.

Duże możliwości potwierdził też Bielawski, który w przyszłości może stać się nowocześnie grającym, ofensywnym lewym obrońcą. W meczu z Gryfem zaliczył m.in. asystę przy drugim golu Rasiaka, ale pod bramkę rywala zapędzał się dużo częściej.

Swoje dobre momenty miały też pozostałe nastolatki, jeden z goli był na przykład wyłącznie zasługą Skrzecza (jego kąśliwy strzał jeszcze zdołał odbić brakarz Gryfa) oraz Sypniewskiego (skuteczna dobitka), nieźle spisywali się Dawidowicz i Czerwiński, szarpać na skrzydle próbował Smuczyński.

Czy ta złota gdańska młodzież może zaznaczyć swoją obecność na boiskach ekstraklasy już w rundzie wiosennej?

- W tej chwili jest w Lechii naprawdę utalentowana grupa młodych chłopaków - podkreśla Surma. - Trzeba jednak pamiętać, że mecze sparingowe i spotkania ligowe to dwie różne sprawy. W lidze dochodzi cała otoczka, stres, atmosfera meczu. Dużo zależy od ich formy fizycznej, od sposobu wprowadzania do zespołu. Papiery na grę na pewno mają - podsumowuje kapitan Lechii.

Ilu nastolatków zadebiutuje w zespole Lechii w ekstraklasie w rundzie jesiennej?Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »