Lechia Gdańsk ma problem w ofensywie. 12 zawodników, cztery mecze, zero goli

Podczas zakończonego we wtorek zgrupowania w Turcji piłkarze Lechii Gdańsk rozegrali cztery mecze sparingowe. Zdobyli w nich tylko dwie bramki, na dodatek żadnej z nich nie strzelił piłkarz formacji ofensywnych. - Najważniejsze, że stwarzamy sytuacje, póki co brakuje skuteczności i spokoju - zapewnia trener biało-zielonych Bogusław Kaczmarek.
W kadrze na zgrupowanie w Side znalazło się 12 piłkarzy stricte ofensywnych: Paweł Buzała, Grzegorz Rasiak, Mohammed El-Amine Rahoui, Ricardinho, Piotr Wiśniewski, Łukasz Kacprzycki, Kacper Łazaj, Mateusz Machaj oraz dopiero wchodzący do pierwszego zespołu Adam Gołuński, Bartłomiej Smuczyński, Przemysław Czerwiński i Przemysław Frankowski.

W czterech spotkaniach sparingowych - z ukraińskimi Worskłą Połtawa (0:0 - relacja TUTAJ) i Illicziwcem Mariupol (0:0 - relacja TUTAJ), gruzińskim SK Zestafoni (1:1 - relacja TUTAJ) oraz kazachskim Szachtiorem Karaganda (1:2 - relacja TUTAJ) - żadnemu z tych piłkarzy nie udało się zdobyć gola. Mieli za to dwie asysty: Wiśniewski w spotkaniu z Zestafoni (bramka Wojciecha Zyski) oraz Kacprzycki w meczu z Szachtiorem (gol Marcina Pietrowskiego).

Trener Kaczmarek podczas zgrupowania w Turcji próbował dwa podstawowe warianty ofensywne: pierwszy - gra na trzech szybkich napastników, którzy cały czas wymieniają się pozycjami (w tej roli w różnych konfiguracjach Buzała, Rahoui, Ricardinho, Wiśniewski, Kacprzycki i Łazaj), drugi - z jednym wysuniętym napastnikiem (Grzegorz Rasiak lub ewentualnie Adam Duda, który z powodu kontuzji nie pojechał do Turcji), za którym operuje ofensywnie ustawiony pomocnik (najczęściej Machaj) oraz klasycznymi skrzydłowymi.

Zdecydowanie lepiej gra Lechii prezentuje się przy zastosowaniu wariantu pierwszego. Współpraca ofensywnego trio zazwyczaj wyglądała bardzo dobrze, tym bardziej, że do akcji często próbowali się włączać także boczni obrońcy - Deleu oraz Piotr Brożek. W sumie podczas czterech wspomnianych sparingów udało się wypracować wiele dobrych sytuacji, zazwyczaj zawodziła jednak skuteczność.

- We wszystkich meczach dobrze utrzymywaliśmy się przy piłce, dobrze nią operowaliśmy, stwarzaliśmy sytuację, ale brakowało spokoju przy wykańczaniu akcji - tłumaczy Buzała. - Cieszy jednak fakt, że prezentujemy się dobrze jako zespół. Jeśli do tego wróci skuteczność, to wyniki w lidze powinny być dobre. Można mówić, że jak teraz nie strzelamy goli, to nigdy nie będziemy strzelać. Ale tak nie jest. Zostało jeszcze niecałe półtora tygodnia do końca przerwy zimowej, a w lidze koncentracja będzie na pewno większa niż obecnie - podkreśla napastnik Lechii.

Kto powinien grać w ataku Lechii? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »