Sport.pl

Piłkarze Lechii Gdańsk przegrali z Piastem Gliwice i znów stracili punkty na własne życzenie

Piłkarze Lechii przegrali w Gliwicach z Piastem 0:2 i już po raz trzeci w rundzie wiosennej stracili punkty na własne życzenie. Tym razem jednak nie na skutek bramki straconej w ostatnich minutach, ale przez koszmarną nieskuteczność
Trener Lechii Bogusław Kaczmarek przed tym meczem zamieszał w ofensywnym ustawieniu swojego zespołu. Po lewym skrzydle biegał Paweł Buzała, po prawym Łukasz Kacprzycki, jako wysunięty napastnik zagrał Piotr Wiśniewski, a za jego plecami "podwieszony" był Ricardinho. Brazylijczyk do tej pory zawsze grał jako skrzydłowy, w roli klasycznej "10" po raz pierwszy pokazał się w ostatnich 20 minutach poprzedniego spotkania z Koroną Kielce. Ponieważ były to najlepsze momenty Ricardinho w rundzie wiosennej, w kolejnym meczu szkoleniowiec biało-zielonych postanowił wystawić go na tej pozycji od 1. minuty.

Wszystkie te roszady w przednich formacjach wpłynęły pozytywnie na jakość ofensywnej gry Lechii, jednak zabrakło najważniejszego - skuteczności. W pierwszej połowie goście oddali tylko jeden celny strzał (Wiśniewski z dystansu po niezbyt dobrze rozegranym kontrataku) i rozegrali jedną wspaniałą akcję, która przypominała to, co podopieczni trenera Kaczmarka wykonali w pierwszym meczu rundy wiosennej z Polonią Warszawa (wówczas błyskotliwa wymiana podań między kilkoma zawodnikami zakończyła się golem Wiśniewskiego). Tym razem koronkę pod polem karnym Piasta wyszyli Ricardinho z Buzałą, a ich efektowną wymianę podań próbował zakończyć Marcin Pietrowski. Strzał pomocnika Lechii zablokował jednak Łukasz Krzycki. Poza tym jednak większość akcji Lechii kończyła się po jednym, góra dwóch podaniach.

Dużo bardziej topornie wyglądała gra Piasta, który atakował bramkę Lechii bardzo prostymi środkami. Podopieczni Marcina Brosza niemal w każdej akcji kierowali długą piłkę na Tomasa Docekala, jednak ten był bardzo dobrze pilnowany przez Jarosława Bieniuka, który wygrywał z nim zdecydowaną większość pojedynków główkowych. Ale to właśnie dzięki Bieniukowi gospodarze oddali w tej części gry swój jedyny celny strzał. Obrońca Lechii stracił piłkę blisko własnego pola karnego, co wykorzystał Ruben Jurado, który mocno strzelił zza pola karnego. Jednak Michał Buchalik obronił strzał Hiszpana.

Dużo więcej ciekawego działo się w drugiej połowie meczu. Grająca momentami z dużym rozmachem Lechia stworzyła aż cztery dogodne sytuacje, wszystkie po ładnych kombinacyjnych akcjach, ale nie wykorzystali ich Piotr Brożek, Ricardinho (po świetnym podaniu Buzały nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Dariuszem Trelą), rezerwowy Adam Duda oraz Wiśniewski. Za to przyczajony Piast w ostatnich 20 minutach wyprowadził dwa zabójcze ciosy. Najpierw z rzutu wolnego trafił Tomasz Podgórski, a w końcówce na 2:0 podwyższył Marcin Robak. Pierwsza wiosenna porażka Lechii stała się więc faktem.

Piast Gliwice - Lechia Gdańsk 2:0 (0:0). Bramki: Podgórski (74.), Robak (88.).

Piast: Trela - Zbozień, Krzycki, Polak, Klepczyński - Cicman, Matras, Zganiacz (58. Urban Ż), Jurado (86. Izvolt), Podgórski - Docekal (79. Robak).

Lechia: Buchalik - Deleu, Janicki, Bieniuk, Brożek - Kacprzycki (60. Duda Ż), Surma (82. Machaj), Pietrowski, Ricardinho (86. Łazaj), Buzała - Wiśniewski Ż.

Sędzia: Paweł Gil.

Więcej o: