Początek kalendarzowej wiosny nie służy Lechii Gdańsk

Mecz Lechii Gdańsk z Wisłą Kraków będzie pierwszym spotkaniem biało-zielonych kalendarzowej wiosny. To dla gdańszczan nie najlepsza wiadomość, bo ich dotychczasowe występy na inaugurację tej pory roku w ekstraklasie nie przyniosły im zwycięstwa.
Od momentu awansu do ekstraklasy w sezonie 2008/2009 piłkarze Lechii w rundach wiosennych najczęściej spisywali się słabiej niż jesienią. Także początek rundy rewanżowej obecnego sezonu w porównaniu z tym, co działo się na starcie rozgrywek, wypada na niekorzyść podopiecznych Bogusława Kaczmarka. Po czterech meczach rundy jesiennej Lechia miała w swoim dorobku sześć punktów. W czterech spotkaniach na wiosnę z tymi samymi rywalami (Polonia Warszawa, Pogoń Szczecin, Korona Kielce, Piast Gliwice) biało-zieloni zgromadzili punkt mniej.

Gdańszczanie swoją zdobycz punktową będą mieli okazję podreperować w meczu z Wisłą w wielkanocny poniedziałek. Dzięki wygranej mogliby zatrzeć złe wrażenie, jakie pozostawili po sobie w spotkaniu z Piastem, a także zrewanżować się krakowianom za porażkę 0:1 jesienią.

O wygraną gdańskiej drużynie będzie jednak ciężko. Wszystko za sprawą kalendarza, bowiem mecz z zespołem Tomasza Kulawika to pierwsze spotkanie Lechii astronomicznej wiosny. A w nich biało-zielonym idzie gorzej niż źle.

W sezonie 2008/2009, pierwszym po awansie Lechii do ekstraklasy po 20 latach przerwy, początek kalendarzowej wiosny przypadł na mecz gdańszczan u siebie z Polonią Bytom 22 marca 2009 roku. Lechiści, prowadzeni wówczas przez Jacka Zielińskiego, po bardzo słabym spotkaniu przegrali z Polonią 0:1. Dla Zielińskiego był to przedostatni gwóźdź do trumny jako szkoleniowca Lechii. Po kolejnym przegranym meczu w następnej kolejce z Odrą Wodzisław 0:1 pożegnał się z ławką trenerską gdańskiej drużyny.

Początek kalendarzowej wiosny nieudany miał również następca Zielińskiego, Tomasz Kafarski, w kolejnym sezonie. 26 marca 2010 roku biało-zieloni grali u siebie z Legią Warszawa. I choć już po dziesięciu minutach i golach Pawła Nowaka i Huberta Wołąkiewicza prowadzili z Legią 2:0, to ostatecznie z boiska schodzi bez punktów, za to z porażką 2:3. Nieco lepiej Kafarskiemu poszło w kolejnym sezonie, kiedy w pierwszym meczu astronomicznej wiosny Lechia grała z GKS Bełchatów. 1 kwietnia 2010 roku biało-zielonym udało się wywalczyć punkt po bezbramkowym remisie.

Oprócz Zielińskiego i Kafarskiego wiosenny falstart zaliczył także Paweł Janas. W poprzednim sezonie rywalem Lechii w pierwszym meczu kalendarzowej wiosny było Podbeskidzie Bielsko-Biała. Gdańszczanom 24 marca 2012 roku nie pomogły dwie bramki strzelone przez Jakuba Koseckiego. Do siatki biało-zielonych trafiali bowiem dwukrotnie Robert Demjan i raz Sylwester Patejuk, co pozwoliło wygrać Podbeskidziu na PGE Arenie 3:2.

Nastanie wiosny po raz ostatni Lechia uczciła zwycięstwem w sezonie 2007/2008 za kadencji Dariusza Kubickiego. Występujący jeszcze w drugiej lidze (obecnej pierwszej) biało-zieloni pokonali na wyjeździe GKS Jastrzębie 1:0. Gola na wagę trzech punktów dla Lechii strzelił wówczas Piotr Cetnarowicz.

Lechia przełamie passę wiosennych meczów bez wygranej? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »