Sport.pl

Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 0:0 Zabrakło tylko bramek [RELACJA+ZDJĘCIA]

Piłkarze Lechii Gdańsk wywalczyli historyczny pierwszy punkt w meczu z Wisłą Kraków na własnym stadionie od momentu powrotu do ekstraklasy w 2008 roku. Choć gdyby wykorzystali ułamek z ogromnej liczby sytuacji podbramkowych powinni pokonać krakowian nieprzyzwoicie wysoko.
Biorąc pod uwagę odniesienia historyczne biało-zieloni mieli prawo obawiać się tego meczu. Z jednej strony wrażenie robił sam zespół rywala. Od momentu awansu do ekstraklasy w 2008 roku gdańszczanie w spotkaniach z Wisłą w Gdańsku ponieśli same porażki. Poza tym przeciwko Lechii świadczyła statystyka pierwszych meczów z kalendarzowej wiosny. Z czterech takich starć gdańszczanie nie wygrali ani jednego, zdobywając zaledwie punkt po remisie z GKS Bełchatów 1 kwietnia 2010 roku. Złym omenem dla podopiecznych Bogusława Kaczmarka była także osoba arbitra poniedziałkowego spotkania, Marcina Borskiego. Warszawski sędzia prowadził na PGE Arenie mecz obu zespołów w poprzednim sezonie. Wówczas wiślacy wygrali 2:0 po bramkach Kew Jaliensa i Dudu Bitona.

W poniedziałkowym meczu biało-zieloni starali zrobić się wszystko, by położyć kres dotychczasowym niekorzystnym passom. Dodatkową motywacją dla gdańszczan była chęć uczczenia zwycięstwem pamięci tragicznie zmarłych Tomasza Górczyńskiego i Kamila Kąkola, którzy zginęli w wypadku autokarowym, wracając z meczu Lechii z Gliwic 19 marca tego roku.

Potwierdzeniem dużej mobilizacji gdańskich piłkarzy były pierwsze minuty meczu z Wisłą. Już w trzeciej minucie biało-zieloni powinni wznieść ręce w geście triumfu. Świetnego dośrodkowania Piotra Brożka na gola nie zamienił jednak Piotr Wiśniewski, któremu zabrakło kilku centymetrów, by trącić z bliska piłkę do bramki Siergieja Pareiki. Bliźniaczą akcję lechiści przeprowadzili w ósmej minucie, jednak po wrzutce piłki w pole karne nie doszli do niej ani Wiśniewski, ani Mateusz Machaj, który odzyskał zaufanie trenera Kaczmarka i wrócił do pierwszego składu Lechii.

Aktywność gdańszczan w ofensywie skończyła się jednak po niespełna kwadransie. Obrońcy Wisły na czele z Osmanem Chavezem i Jaliensem znalazła patent na rozbijanie ataków Lechii, zmuszonej do rozgrywania ataku pozycyjnego. Krakowianie zaś z rzadka zapuszczali się pod pole karne biało-zielonych. Po raz pierwszy w miarę poważnie bramce Michała Buchalika zagrozili w 38. minucie, ale gdański golkiper, daleko wybiegając przed pole karne, ubiegł szarżującego Rafała Boguskiego. Chwilę później piłka zatrzepotała co prawda w siatce gdańskiej bramki po strzale Patryka Małeckiego, ale pomocnik krakowian był wówczas na spalonym.

Obraz gry niewiele zmienił się po przerwie. Lechia ponownie zepchnęła wiślaków do głębokiej defensywy, ale z ostrzału bramki Pareiki wynikało niewiele. Blisko powodzenia był w 54. minucie Wiśniewski, ale piłka po jego kąśliwym uderzeniu przeleciała nad poprzeczką. Trzy minuty później szczęścia strzałem z dystansu poszukał Machaj, ale trafił wprost w estońskiego bramkarza Wisły. Najbliżej pokonania golkipera gości był jednak Paweł Buzała. Najpierw Pareiko obronił jego świetny strzał z boku pola karnego w 61. minucie, a chwilę później po dość przypadkowym dośrodkowaniu Deleu Buzała musnął piłkę zbyt lekko, by skierować ją do siatki Wisły. Gracze "Białej Gwiazdy" nie mieli natomiast kompletnie żadnego pomysłu, by skontrować wysoko grającą Lechię i w drugiej połowie dogodną sytuację stworzyli sobie dopiero w 82. minucie, ale strzał głową Cwetana Genkowa pewnie obronił Buchalik. Gdańszczanie po raz pierwszy w rundzie wiosennej nie stracili więc bramki, ale w drugim meczu z rzędu nie potrafili zdobyć gola, choć mieli ku temu multum okazji.

Czego zabrakło Lechii żeby wygrać z Wisłą? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 0:0

Lechia: Buchalik - Deleu Ż, Janicki, Bieniuk, Brożek - Ricardinho (86. Kacprzycki), Surma, Pietrowski Ż, Machaj (80. Duda), Buzała - Wiśniewski.

Wisła: Pareiko - Jovanović, Głowacki, Chavez, Jaliens - Małecki, Sobolewski Ż, Wilki, Kosowski (63. Sarki), Garguła (86. Chrapek), Boguski (64. Genkow).

Więcej o: