Sport.pl

Kapitan Lechii Gdańsk Łukasz Surma po meczu z Wisłą Kraków: Trochę baliśmy się Wisły, ale...

- To był nasz najlepszy mecz w tej rundzie. Jedyny zarzut, jaki można nam postawić to ten, że byliśmy zbyt bojaźliwi w polu karnym Wisły Kraków - mówił po spotkaniu z ?Białą Gwiazdą? kapitan Lechii Gdańsk Łukasz Surma.
- Byliśmy zdyscyplinowani w defensywie, w ataku co chwila tworzyliśmy sobie sytuacje. Może nie były one do końca stuprocentowe, ale kilka z nich mogliśmy zamienić na bramkę - przyznał po spotkaniu Surma. - Dogodne okazje miał zwłaszcza Mateusz Machaj, ale zabrakło mu szczęścia, by strzelić gola, który dałby nam prowadzenie. Wówczas, broniąca się cały czas Wisła, wyszłaby wyżej. To dałoby nam w ataku więcej miejsca, by jeszcze mocniej zaatakować krakowian. Wydaje mi się jednak, że za to spotkanie zasłużyliśmy na brawa i pochwały, bo zagraliśmy bardzo rozumnie - mądrze presingiem i mieliśmy cały czas kontrolę nad tym, co dzieje się na boisku. Jedyny zarzut, jaki można nam postawić to ten, że w polu karnym Wisły momentami byliśmy zbyt bojaźliwi. Przed meczem powtarzaliśmy sobie jednak, że musimy być skupieni przede wszystkim na obronie, bo Wisła to taka drużyna, która potrafi jedną akcją przesądzić o swoim zwycięstwie. Bardzo się cieszę, że po słabszym początku wiosny w naszym wykonaniu, udało nam się wrócić do tej dyspozycji, jaką prezentowaliśmy w rundzie jesiennej - dodał kapitan biało-zielonych.

Mecz z Wisłą był dla Lechii szczególny. Podczas spotkania piłkarze i kibice Lechii uczcili pamięć tragicznie zmarłych Tomasza Górczyńskiego i Kamila Kąkola, którzy zginęli w wypadku autokaru, wracającego z meczu Lechii w Gliwicach. W pierwszej połowie kibice powstrzymali się od dopingu i na trybunach panowała cisza.

- W szatni mówiliśmy sobie, że musimy wyjść pełni poświęcenia i determinacji, aby oddać hołd tym kibicom. Widzieliśmy dobrze transparent, który się pojawił na trybunach, że Tomek i Kamil oddali za Lechię życie. Dlatego czuliśmy gdzieś pod skórą szczególną atmosferę tego meczu i graliśmy ze szczególnym poświęceniem. W drugiej połowie doczekaliśmy się wspaniałego dopingu, który nas poniósł do dobrej gry - zaznaczył Surma.

Kapitan Lechii odniósł się także do pracy arbitra poniedziałkowego spotkania, Marcina Borskiego.

- Powiem szczerze, że sędzia Borski prowadził już kilka naszych meczów i ten był zdecydowanie najlepszy. Dlatego po spotkaniu podbiegłem do niego, żeby mu pogratulować. Wcześniej zdarzały mu się pomyłki, ale tym razem sędziował bardzo sprawiedliwie - podkreślił Surma.

Lechia zasłużyła na trzy punkty w meczu z Wisłą? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: