Sport.pl

Radosław Gilewicz do piłkarzy Lechii Gdańsk: Nie taki Lech Poznań straszny, jak go malują

W piątek piłkarzy Lechii Gdańsk czeka spotkanie z najtrudniejszym, póki co, rywalem tej wiosny - Lechem Poznań. Czy gdańszczanie powinni obawiać się starcia z wiceliderem ekstraklasy? - Absolutnie. Lechia spokojnie jest w stanie wywieźć z Poznania punkty - przekonuje w rozmowie z trojmiasto.sport.pl były reprezentant Polski, ekspert Eurosportu, Radosław Gilewicz.
"Kolejorz" do tej pory piłkarzom biało-zielonych nie kojarzył się najlepiej. Od czasu awansu Lechii do ekstraklasy w 2008 roku gdański zespół z Poznania jeszcze ani razu nie wracał przynajmniej z remisem. Wszystkie konfrontacje między Lechem a Lechią przy Bułgarskiej, począwszy od sezonu 2008/2009 kończyły się zwycięstwami poznaniaków. Również w spotkaniach w Gdańsku biało-zielonym wiodło się nieszczególnie. Pierwsze zwycięstwo od momentu awansu odnieśli dopiero w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu, wygrywając na stadionie przy ul. Traugutta 2:1. Z kolei w obecnym podopieczni Bogusława Kaczmarka wygrali jesienią na PGE Arenie 2:0 po pięknych bramkach Piotra Wiśniewskiego i Abdou Razacka Traore. Czy gdańszczan stać będzie na powtórzenie takiego wyniku w piątek w Poznaniu?

- Trzeba wziąć pod uwagę specyfikę naszej ekstraklasy, gdzie tak naprawdę w żadnym meczu nie sposób z góry wskazać zwycięzcy - mówi trojmiasto.sport.pl Gilewicz. - Poza tym w obecnym sezonie Lech zdecydowanie lepiej czuje się w spotkaniach wyjazdowych. Nie wiem, czym to jest spowodowane, ale ta niedyspozycja "Kolejorza" przy Bułgarskiej jest zastanawiająca [poznaniacy z dziewięciu meczów na własnym stadionie wygrali tylko dwa - po 4:0 z Ruchem Chorzów i Piastem Gliwice]. Dlatego uważam, że Lechia spokojnie jest w stanie wywieźć z Poznania korzystny rezultat. Może w ostatnich meczach z Piastem czy Wisłą Kraków szwankowała u niej skuteczność, ale biało-zieloni w tych spotkaniach wyglądali bardzo solidnie. Widać, że nawet mimo braku Abdou Razacka Traore nie boi się grać ofensywnie, co może dać jej sukces w piątkowym spotkaniu. Najważniejsze, żeby piłkarze z Gdańska nie przestraszyli się Lecha. W końcu nie taki diabeł straszny, jak go malują. Bo i podopieczni trenera Mariusza Rumaka mają kłopoty ze skuteczności i zdarza im się popełnić proste błędy - przekonuje ekspert Eurosportu.

Według byłego reprezentanta Polski biało-zielonym na dobre wyjść może fakt, że w meczu w Poznaniu nie są wskazywani jako faworyci.

- Przykładem może być postawa na wiosnę GKS Bełchatów. Choć to zespół z samego dna tabeli, to w tej rundzie zdążył już utrzeć nosa takim "firmom" jak Wisła, Legia Warszawa, Lech i Śląsk Wrocław - podkreśla Gilewicz.

Lechia powinna obawiać się Lecha? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: