Wielki pech bramkarza Lechii Sebastiana Małkowskiego. Wrócił do gry po 8 miesiącach i... zszedł z boiska po dwóch minutach

Bramkarz Lechii Gdańsk Sebastian Małkowski w meczu z Jagiellonią Białystok wrócił do gry po ośmiu miesiącach. Na boisku wytrwał raptem kilkadziesiąt sekund i z powodu kontuzji musiał opuścić boisko.
Małkowski kontuzji zerwania wiązadeł krzyżowych nabawił się podczas pierwszego meczu sezonu - w 1/16 finału Pucharu Polski z Bogdanką Łęczna (11 sierpnia ubiegłego roku). Rehabilitacja i powrót do zdrowia trwały bardzo długo, wreszcie po ośmiu miesiącach przerwy Małkowski stanął w bramce w spotkaniu z Jagiellonią.

Jednak jego występ trwał zaledwie kilkadziesiąt sekund. W pewnym momencie Małkowski bez kontaktu z rywalem, podczas dodatkowej rozgrzewki, runął na ziemię i już się nie podniósł. Zastąpił go Bartosz Kaniecki, który ostatnio również długo leczył kontuzję i do bramki Lechii (a konkretnie zespołu rezerw, na mecz III ligi z Bałtykiem Gdynia) wrócił dopiero w piątek!

Do tej pory w rundzie wiosennej podstawowym bramkarzem Lechii był Michał Buchalik, który jednak na spotkanie z Jagą nie załapał się nawet do meczowej osiemnastki.

Według pierwszych diagnoz Małkowski mógł odnieść kolejną bardzo groźną kontuzję, być może nawet zerwał mięsień uda.