Sport.pl

Czy Patryk Sobczak powinien wejść do bramki Lechii Gdańsk?

W obecnym sezonie trzech bramkarzy Lechii albo leczyło kontuzje, jak Sebastian Małkowski i Bartosz Kaniecki, albo zdążyło zaliczyć mniejszą lub większą wpadkę, jak Kaniecki czy Michał Buchalik. Dlaczego teraz nie dać szansy temu, który wciąż cierpliwie czeka na swoją szansę, czyli Patrykowi Sobczakowi?
Na początku przygotowań do rundy wiosennej ekstraklasy, na pytanie o to, który z nich jest pierwszym bramkarzem gdańskiego zespołu, Małkowski, Buchalik i Kaniecki wstrzymywali się od odpowiedzi, dając sobie 25 procent szans na zajęcie miejsca między słupkami bramki biało-zielonych.

Cała trójka solidarnie równe szanse dawała bowiem także Sobczakowi, któremu pod względem doświadczenia nijak do swoich starszych kolegów. Warto, by o Sobczaku nie zapominał także sztab szkoleniowy biało-zielonych i dał szansę na grę właśnie jemu. Choćby nawet w najbliższym meczu Lechii z Podbeskidziem Bielsko-Biała na PGE Arenie w sobotę.

Dlaczego akurat teraz trenerzy gdańskiej drużyny mieliby dać szansę 19-latkowi, który w meczu ekstraklasy w swojej karierze jeszcze nie zagrał? Wynika to choćby z boiskowej sprawiedliwości. Zarówno Kaniecki, Buchalik i Małkowski dostali swoje szanse i w ostatnich występach nie pokazali się na tyle korzystnie, by ugruntować swoją pozycję bramkarza numer 1. Z wewnętrznej rywalizacji odpadł Małkowski, który doznał kontuzji w meczu z Jagiellonią Białystok i nie zdąży wyleczyć się do końca sezonu. Buchalik po słabym meczu z Lechem Poznań, w którym zawalił dwie bramki, został od razu odsunięty na boczny tor - w spotkaniu z Jagiellonią nie było go w ogóle w meczowej 18, a w niedzielnym meczu we Wrocławiu był rezerwowym. Jeśli przypadek Buchalika ma tu służyć za wzór, to po "klopsie" Kanieckiego przeciwko Śląskowi, kiedy piłka po nie najsilniejszym strzale głową Piotra Ćwielonga przeszła mu do bramki między nogami, także i ten golkiper powinien odpocząć od występów w pierwszym składzie. Naturalnym jego zmiennikiem byłby w tej chwili Sobczak. Poza tym widać wyraźnie, że Kaniecki, który dopiero wraca do treningów po ciężkiej kontuzji, nie jest jeszcze w optymalnej formie.

Sobczak natomiast przepracował z pierwszym zespołem cały okres przygotowawczy - był z drużyną na zimowych obozach w Cetniewie i Turcji, brał udział w meczach sparingowych i regularnie gra w Młodej Ekstraklasie bądź zespole rezerw. W weekend w barwach Lechii II grał przeciwko Gryfowi Słupsk i został bohaterem zespołu, broniąc rzut karny. Jeśli chodzi o umiejętności bramkarskie Sobczak nie ma się czego wstydzić, bo na treningach nie jest gorszy od swoich kolegów. Poza tym, skoro był rezerwowym w meczach ekstraklasy, to sztab szkoleniowy Lechii musi mieć do niego zaufanie. Nie można przecież wykluczyć, że rezerwowy bramkarz musi pojawić się na boisku, czego dowodem była sytuacja w meczu gdańszczan z Jagiellonią. A że Sobczakowi brak doświadczenia? Przecież gdzieś je powinien zdobyć. A najlepszym poligonem doświadczalnym, jak lubi to określać trener Bogusław Kaczmarek, byłby dla niego mecz ekstraklasy. Z niezbyt wymagającym rywalem, np. Podbeskidziem, przed własną publicznością, w meczu o niewielkim ciężarze gatunkowym (Lechii "nie grożą" już raczej europejskie puchary i spadek z ligi).

Poza tym, danie szansy na występ 19-letniemu bramkarzowi idealnie wpisuje się w strategię szkoleniowca Lechii stawiania na młodych, perspektywicznych wychowanków klubu. Jeśli więc w meczu z Jagiellonią na boisku pojawił się 18-letni Przemysław Frankowski, a wcześniej okazję do gry otrzymali Kacper Łazaj, Łukasz Kacprzycki czy Wojciech Zyska, to naturalną koleją rzeczy debiutu w ekstraklasie powinien doczekać się także młody bramkarz.

Wreszcie występ Sobczaka mógłby zapoczątkować proces selekcji bramkarzy w Lechii na kolejny sezon. Obecnie w kadrze Lechii jest ich czterech, ale tak naprawdę żaden z nich nie jest tym pierwszym. Końcówka sezonu mogłaby zacząć "przegląd wojsk" na tej pozycji w gdańskiej drużynie i wskazać, który z golkiperów w przyszłym sezonie mógłby liczyć na bluzę z numerem 1, a który ewentualnie musiałby się z klubem pożegnać.

Czy Sobczak powinien dostać szansę w meczu z Podbeskidziem? Podyskutuj na Facebooku trojmiasto.sport.pl! »


Więcej o: