Sport.pl

Kapitan Lechii Gdańsk Łukasz Surma: Chciałbym, żeby drużyna dostała jeszcze jedną szansę

- Chciałbym, żeby ta drużyna dostała jeszcze jedną szansę, chociaż wiem, że trudno o to prosić, skoro zawodzimy na całej linii i nasza gra, szczególnie ostatnio, nie wygląda dobrze. Ale wierzę, że mecz z Ruchem będzie przełomem - mówi kapitan Lechii Łukasz Surma przed niedzielnym starciem z Ruchem Chorzów.
Biało-zieloni zdobyli na wiosnę tylko siedem punktów, wygrali raptem jeden mecz i obsunęli się w tabeli na 12. miejsce. Choć przed startem rundy rewanżowej wydawało się to nieprawdopodobne, całkiem realnie zawisła nad nimi groźba spadku z ekstraklasy. Na pięć kolejek przed końcem ich przewagą nad strefą zagrożenia wynosi bowiem w tej chwili zaledwie siedem punktów. Dlatego niedzielny mecz z Ruchem na PGE Arenie (godz. 17, relacja na trojmiasto.sport.pl) jawi się jako jeden z najważniejszych w tym sezonie.

- I na tym spotkaniu się skupmy, na podsumowania przyjdzie jeszcze czas - podkreśla Surma w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. - Te siedem zdobytych punktów rzeczywiście nie wygląda dobrze, ale chciałbym, żeby ta drużyna dostała jeszcze jedną szansę. Wiem, że ciężko o to prosić, skoro zawodzimy na całej linii. Patrząc na całą rundę, to suchy wynik punktowy mówi, że jest ona dla nas bardzo słaba, jednak z drugiej strony naprawdę były w naszym wykonaniu mecze dobre. Np. spotkanie z Jagiellonią, które przegraliśmy 2:3, a powinniśmy wygrać różnicą kilku bramek. Jesienią wygraliśmy w Chorzowie 1:0, stwarzając dosłownie jedną okazję do zdobycia gola. Z Jagiellonią przegraliśmy, choć stuprocentowych sytuacji mieliśmy sześć czy siedem. Naprawdę wolę takie mecze, w którym mieliśmy szansę na wysokie zwycięstwo, ale z różnych przyczyn nie udało się go odnieść, bo to daje nadzieję na przyszłość. I tutaj upatruję naszej szansy w końcówce sezonu - podkreśla kapitan Lechii.

Niepokojąco w wykonaniu Lechii wyglądały szczególnie dwa ostatnie mecze - z Podbeskidziem Bielsko-Biała (porażka u siebie 1:2 - relacja TUTAJ) oraz Legią Warszawa (przegrana na wyjeździe 0:1 - relacja TUTAJ).

- To były rzeczywiście nasze dwa najsłabsze mecze w tej rundzie. W meczu z Legią daliśmy z siebie wszystko w defensywie, harowaliśmy strasznie, staraliśmy się być kolektywem, ale niestety w ofensywie nie daliśmy już nic. Obrona kosztowała nas tak dużo, że po stracie gola nie mieliśmy już po prostu sił, aby powalczyć o wyrównującą bramkę. Ale na pewno nie można nam zarzucić braku walki, bo naprawdę daliśmy z siebie wszystko - zaznacza pomocnik Lechii.

Czy według niego przyczyną słabszych wyników zespołu na wiosnę może być wąska kadra (jeśli chodzi o zawodników z pola, trener Bogusław Kaczmarek korzysta właściwie tylko z 12-13 piłkarzy)?

- Rzeczywiście to jest jakiś aspekt do przemyśleń, bo obracamy się w bardzo wąskim gronie. Wydawało się, że konkurencja będzie trochę większa, bo na przykład w czasie przygotowań zimowych z bardzo dobrej strony pokazał się Algierczyk Rahoui i sam byłem przekonany, że ten piłkarz może nam na wiosnę pomóc. Tak się nie stało. Do tego doszło trochę kontuzji, chociażby Sebastiana Madery i musimy sobie radzić w mocno uszczuplonym składzie. Jestem już jednak do tego przyzwyczajony - tak było w każdym klubie, w którym występowałem - że w trakcie zimowych sparingów do gry jest 25 ludzi, a im bliżej końca sezonu, tym jest ich coraz mniej. Całe szczęście, że mamy do rozegrania tak niewiele meczów i do końca sezonu na pewno dociągniemy - mówi Surma i dodaje: - My naprawdę bardzo przeżywamy te porażki, przez co czasami wkrada się w naszą grę nerwowość, co też odbija się na wynikach. Jednak naprawdę dajemy z siebie wszystko, co w końcu musi przynieść efekty.

Zgadzasz się z kapitanem Lechii? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: