Kto liderem szatni Lechii Gdańsk?

Po odejściu Łukasza Surmy z Lechii Gdańsk drużyna straciła nie tylko kapitana, ale i przywódcę szatni biało-zielonych. Kto zajmie miejsce Surmy i będzie przedłużeniem ręki trenera Michała Probierza?
Piłkarska szatnia to bardzo specyficzne środowisko. Ścierają się w nim różne typy charakterów, niejednokrotnie będących ze sobą w jawnej sprzeczności. By zapanować nad dwudziestoma kilkoma młodymi facetami, potrzeba zatem lidera z prawdziwego zdarzenia. Kto będzie ojcem szatni w Lechii?

Jak w każdej większej grupie ludzi, tak i w szatni zespołu piłkarskiego wyróżnić można kilka mniejszych "obozów". Z jednej strony jest klubowa starszyzna - to piłkarze o największym boiskowym doświadczeniu i z dłuższym stażem w zespole. Inna grupka to młodzież, która dopiero zdobywa piłkarskie szlify i pracuje nie tylko na to, by wywalczyć miejsce w składzie drużyny, ale także zyskać szacunek starszych kolegów. Jeszcze inni to gracze z zagranicy, próbujący odnaleźć swoje miejsce w polskiej ligowej rzeczywistości. Jednym z kluczy do sukcesu w piłce jest stworzenie z tej zbieraniny jednostek, jak to lubię powtarzać - piłkarze i trenerzy "piłkarskiego monolitu" w myśl znaną z "Trzech muszkieterów" - jeden za wszystkich wszyscy za jednego. Głównym odpowiedzialnym za utrzymanie swojej kadry w ryzach jest oczywiście pierwszy trener. W przypadku Lechii o panowanie nad podopiecznymi można być spokojnym. Ze słów biało-zielonych wynika jednoznacznie, że Michał Probierz to człowiek konkretny i pewny siebie, który będzie miał posłuch wśród swoich piłkarzy.

Jednak niektóre sprawy, jak drobne zatargi czy pobudzenie do jeszcze cięższej pracy, piłkarze załatwiają między sobą. I tutaj potrzebny jest lider - ktoś, kto w odpowiednim momencie podniesie głos czy uderzy pięścią w stół bądź gdy trzeba, ostudzi rozgrzane głowy. Ktoś, kto będzie przedłużeniem ręki trenera w szatni pod jego nieobecność.

W poprzednich sezonach kimś takim był Surma - z racji przeogromnego doświadczenia i wieku to on dzielił i rządzi w szatni. To on potrafił zapanować nad szatnią biało-zielonych - gdy trzeba bronił przed atakami z zewnątrz, gdy trzeba sam ganił za kiepskie mecze i brak wyników. Wiele do szatni Lechii wnosił także Grzegorz Rasiak, mający wpływ na dobrego ducha i bojową atmosferę przed spotkaniami. Zarówno Surmy, jak i Rasiaka w klubie już nie ma (z oboma graczami Lechia nie przedłużyła kontraktów). Kto zatem zajmie ich miejsce i zadba o to, by piłkarze nie rozłazili się trenerowi między palcami?

Naturalną kandydaturą na lidera wydaje się być Jarosław Bieniuk. To on, gdy Surma siedział na ławce rezerwowych, pełnił funkcję kapitana zespołu. Poza tym w obecnej kadrze Lechii jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników, a co więcej - potrafi zmobilizować resztę swoich kolegów i ma posłuch w szatni. Liderem mógłby być także Krzysztof Bąk. Stoper Lechii to w drużynie prawdziwy dyrygent, który jak chyba nikt inny w zespole potrafi komunikować się na boisku. Jeśli tę umiejętność potwierdziłby również w szatni, wówczas mógłby zostać jej "kierownikiem" z prawdziwego zdarzenia.

Trzeci ewentualny wodzirej biało-zielonych to Piotr Wiśniewski. Z całej kadry gdańskiego zespołu jest tym zawodnikiem, który jest najdłużej związany z Lechią i choćby z tego tytułu mógłby pełnić wiodącą rolę w szatni i zyskać posłuch wśród kolegów.

Kto będzie wiódł prym w szatni Lechii? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »