Dlaczego po meczu Lechii z Barceloną nie było rzutów karnych?

Zgodnie z kontraktem, w przypadku remisu w meczu Barcelony z Lechią na PGE Arenie, miały się odbyć rzuty karne. Dlaczego więc, skoro spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2, karnych nie było?
Informację o rzutach karnych zapisanych w kontrakcie ujawnił Fakt. Miały się one odbyć tylko w przypadku, kiedy mecz skończy się remisem. Tuż po zakończeniu spotkania, w którym było sensacyjne 2:2, piłkarze Lechii zostali na murawie, ale gwiazdy z Barcelony pospiesznie podziękowały kibicom i uciekły do szatni. Po chwili na murawie powstało zamieszanie, ale na ratowanie sytuacji i karne nie było już szans - piłkarze z Hiszpanii byli już pod prysznicem.

MESSI, NEYMAR I TŁUMY KIBICÓW NA PGE ARENIE. DUŻO ZDJĘĆ Z BOISKA I TRYBUN!

Dlaczego karne się nie odbyły? Według jednej z wersji, zapomnieli o nich organizatorzy, którzy zareagowali dopiero po kilku minutach, ale wtedy nie było już szans na powrót Barcelony na boisko. Według innej - to Barcelona zlekceważyła ten zapis i tuż po gwizdku sędziego uciekła do szatni.

- To prawda, w kontrakcie był zapis, że przy remisie może nastąpić seria rzutów karnych, ale nie doszukujmy się spiskowych teorii dziejów. Bo to była tylko propozycja, a nie obowiązek. Gdy zaczęto się domagać tych karnych [według naszych informacji nalegała Lechia], zawodnicy z Hiszpanii byli już pod prysznicami i nie było szans, aby wrócili na boisko. Według mnie to najlepsze rozwiązanie, bo wynik 2:2 jest sprawiedliwy i tak powinny się kończyć mecze towarzyskie. Bez karnych. Naprawdę nikt tutaj nikogo nie zlekceważył. Cieszmy się wielkim spotkaniem, wynikiem i emocjami, bo były niesamowite - mówi Tomasz Rachwał, prezes agencji PSP, w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.