Lechia Gdańsk młodzieżą stoi, Michał Probierz szlifuje diamenty

Bogusław Kaczmarek wykopał dla Lechii Gdańsk utalentowane diamenty. Michał Probierz szlifuje je tak, by wkrótce stały się lśniącymi brylantami.
- Fajnie ta młodzież Lechii zagrała - w taki sposób na swoim Twitterze podsumował poniedziałkowe spotkanie biało-zielonych z Jagiellonią komentator Polsatu Mateusz Borek.

I trudno nie zgodzić się z jego opinią. Choć po spotkaniu największe słowa uznania spadły przede wszystkim na linię defensywy biało-zielonych, która na tyle skutecznie powstrzymała graczy z Białegostoku, że ci nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Mateusz Bąka, to trudno nie zauważyć bardzo dobrego występu młodych pomocników gdańskiej drużyny.

- Spotkanie kończyliśmy z dwoma 18-latkami [Pawłem Dawidowiczem i Przemysławem Frankowskim] oraz 19-latkiem [Wojciechem Zyską] w pomocy. Ci chłopcy dostali szansę pokazania się w meczu z Barceloną i to spotkanie bardzo ich podbudowało. Potwierdzili swoje walory przeciwko Jagiellonii i to jest dla nas drogowskaz, w jakim kierunku mamy się poruszać. To są nasze prawdziwe młode talenty, a nie gracze, którzy mają po 23 czy 24 lata, których wciąż w polskiej piłce traktuje się jako obiecujących - przyznał po spotkaniu szkoleniowiec gdańskiego zespołu.

Ważne są zwłaszcza słowa Probierza o drogowskazie do dalszej pracy. Przed sezonem można było się zastanawiać, czy nowy trener Lechii nie zakopie z powrotem w ziemi biało-zielonych piłkarskich diamentów, które w ubiegłych rozgrywkach na światło dzienne wydobył jego poprzednik. Po poniedziałkowym meczu z białostoczanami nie ma już podstaw, by obawiać się, że młodzi lechiści zostaną wypchnięci na margines. Co więcej, trener Probierz na każdym kroku daje dowody, że w jego rękach gdańscy juniorzy mogą stać się naprawdę wyróżniającymi się piłkarzami. O ile tylko nie zabraknie im zapału do ciężkiej pracy.

Jej efekty były widoczne w poniedziałek na PGE Arenie. Frankowski miał duży udział przy bramce Pawła Buzały, kiedy przewrotką zagrał piłkę do Deleu, uwalniając prawego obrońcę Lechii od krycia rywali. Poza tym był bardzo aktywny przez cały mecz, zarówno jeśli chodzi o akcje ofensywne, ale także destrukcję pod własnym polem karnym. Dawidowicz po raz kolejny pokazał, że póki co nie ma w polskiej ekstraklasie zawodnika, któremu nie potrafiłby wygarnąć piłki spod nóg, a Zyska dał dobrą zmianę w drugiej połowie, odsuwając grę od bramki Lechii.

Warto również wspomnieć o trochę starszym koledze gdańskich nastolatków, czyli 21-letnim Adamie Pazio. W swoim ligowym debiucie w barwach Lechii lewy obrońca zagrał bez kompleksów i harował jak wół, uprzykrzając, jak było to tylko możliwe, życie Tomaszowi Kupiszowi i Bekimowi Balajowi. Czyli piłkarzom jak na realia polskiej ekstraklasy ponadprzeciętnym. Po patrzeniu na kiepską grę Piotra Brożka w zeszłym sezonie postawa Pazio to duża odmiana.

Po meczu z Jagiellonią widać zatem wyraźnie, że o linię pomocy Lechii bez Ricardinho i Łukasza Surmy można być spokojnym. Zamiast szukać rozwiązań pośrednich i próbować łatać pozostałości z poprzednich rozgrywek, Probierz postanowił uszyć nową szatę. Z niezużytego materiału i nowych szwów, które jak na razie trzymają mocno.

Lechia będzie miała pożytek ze swoich młodych piłkarzy? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »