Prezes Lechii Gdańsk Bartosz Sarnowski: Jedna raca nie świadczy o braku bezpieczeństwa na PGE Arenie

Podczas mecz Lechii Gdańsk z Cracovią na PGE Arenie odpalona została jedna raca. Czy ten fakt zadecyduje o tym, że wojewoda pomorski zamknie gdański stadion na kolejny mecz biało-zielonych? - Trzeba się zastanowić na tym, czy rzeczywiście w wypadku zjawiska odpalenia jednej racy można negatywnie oceniać bezpieczeństwo na całym stadionie - mówi prezes gdańskiego klubu Bartosz Sarnowski.
O możliwości zamknięcia całego stadionu na mecz ligowy Lechii mówiło się głośno po spotkaniu z Jagiellonią Białystok, kiedy na sektorze zajmowanym przez najzagorzalszych fanów biało-zielonych odpalono race. Ostatecznie wojewoda pomorski Ryszard Stachurski zdecydował się na wyłączenie z użytkowania na meczu z Cracovią tylko jednej trybuny.

W trakcie spotkania z "Pasami" odpalona została jedna raca. Czy teraz wojewoda sięgnie po radykalne środki i zamknie całą PGE Arenę?

- Trzeba się zastanowić nad tym, czy rzeczywiście w wypadku zjawiska odpalenia jednej racy, która zresztą została dość szybko ugaszona, można negatywnie oceniać bezpieczeństwo na całym stadionie. Na stadionie było ponad 14 tysięcy widzów. Nic nikomu się nie stało. Tak naprawdę stadion jest bezpieczny. Twierdzenie, że z powodu jednej racy należałoby zamknąć cały stadion, to jest niewspółmierne działanie. Przede wszystkim największą wymierną karę - finansową otrzymuje w ten sposób klub. Dlatego że wtedy nie otrzymuje przychodów z dnia meczowego - tłumaczył Sarnowski na antenie Radia Gdańsk.

Jak przekonuje prezes Lechii, klub czyni starania, by kibice mieli możliwość organizowania opraw z udziałem rac. - Śmiem twierdzić, że jesteśmy pierwszym klubem w Polsce, który ze zjawiskiem rac chciał sobie poradzić w ten sposób, aby uczynić to legalnym - przyznał Sarnowski. - Lechia razem ze stowarzyszeniem kibiców, przy wsparciu miasta Gdańsk występowała już z takim projektem, składała taki wniosek. Musi być on pozytywnie oceniony m.in. przez straż pożarną. Póki co nie zyskał on aprobaty - dodał prezes Lechii.

Według Sarnowskiego działania prewencyjne władz, skupiające się tylko na zamykaniu stadionów, nie przynoszą spodziewanego efektu. - Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy dotychczasowe zamykanie sektorów przyniosło skutek, czy nie. Czy przypadkiem nie jest to zbyt daleko idący środek. Przecież nie można tysiącom ludzi zabraniać oglądania widowiska. Nie można psuć całej atmosfery, która jest nieodłączna przy meczach ekstraklasy. Ja oczywiście rozumiem, że odpalanie tych rac jest zabronione i powtarzam, że my jako klub robimy wszystko, żeby wyeliminować to zjawisko. Natomiast nie możemy się też zgodzić z tym, że bezpieczeństwo na całym stadionie powinno być na tyle negatywnie oceniane, aby zamykać stadion - podkreślił Sarnowski.

Cała rozmowa z Bartoszem Sarnowskim na stronie radiogdansk.pl

Wojewoda powinien zamknąć stadion Lechii? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Jak walczyć z racami na stadionach?