Kto może być niezadowolonym z dobrego początku sezonu Lechii Gdańsk?

Po dobrym początku sezonu w wykonaniu Lechii Gdańsk spora grupa piłkarzy może chodzić z wysoko podniesioną głową. Nie wszyscy mają jednak powody do radości.
Nowe rozdanie personalne, jakie zaproponował w gdańskiej drużynie Michał Probierz, spowodowało, że część zawodników została odsunięta na dalszy plan. Z powodu zwyżki formy niektórych graczy, jak Piotr Grzelczak, eksplozji talentu, jak ma to miejsce w przypadku Pawła Dawidowicza, czy udanego powrotu po kontuzji Sebastiana Madery część piłkarzy z szerokiej kadry gdańskiej drużyny na razie pozostaje w cieniu.

Jedną z "ofiar" sukcesu biało-zielonych jest Mateusz Machaj. W sezonie 2012/2013 u Bogusława Kaczmarka ten piłkarz miał pewne miejsce w składzie pierwszego zespołu. Nie było się zresztą czemu widzieć, bo zwłaszcza w rundzie jesiennej Machaj prezentował się lepiej niż dobrze. Ofensywny pomocnik Lechii grał błyskotliwie i nieszablonowo i był dużym wsparciem dla Abdou Razacka Traore. Jego forma nie uszła uwadze selekcjonerowi reprezentacji Polski Waldemarowi Fornalikowi, który poważnie zastanawiał się nad powołaniem Machaja do kadry. Na drodze do drużyny narodowej Machajowi przeszkodziła jednak poważna infekcja.

Wiosną Machaj spisywał się słabiej i tak ugruntowanej pozycji w pierwszym składzie już nie miał. Jednak po nastaniu w klubie rządów Michała Probierza wydawało się, że Machaj odbuduje swoją pozycję w zespole. Tym bardziej że w meczach sparingowych piłkarz spisywał się całkiem przyzwoicie. Wybiegł nawet w podstawowym składzie w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, ale był jednym z najsłabszych ogniw drużyny i zszedł na początku drugiej połowy.

Od tego momentu Machaj boiska nie powąchał. Co prawda przeszkadzała mu w tym kontuzja, ale nawet biorąc pod uwagę fakt, że byłby zdrowy, to i wówczas raczej przypadłaby mu co najwyżej rola rezerwowego. Na chwilę obecną w hierarchii graczy środka pola akcje Machaja stoją niżej niż Daisuke Matsui, Przemysława Frankowskiego czy Piotra Wiśniewskiego. A gdy dodać do tego fakt, że na grę bardziej ofensywną trener Lechii przestawia Marcina Pietrowskiego, to szanse Machaja na ponowne wskoczenie do pierwszego składu zmniejszają się jeszcze bardziej.

Kolejnym piłkarzem, który wypadł nieco na margines, jest Adam Duda. Wiosną napastnik Lechii był najskuteczniejszym strzelcem zespołu i po odejściu z drużyny Traore to on starał się ciągnąć grę ofensywną biało-zielonych. Gdy z klubem po zakończeniu sezonu rozstał się również Grzegorz Rasiak, wydawało się, że naturalnym będzie miejsce w pierwszej jedenastce dla Dudy. Tymczasem po kiepskim występie przeciwko Podbeskidziu trener Probierz radykalnie dał do zrozumienia Dudzie, że bez poprawy skuteczności nie ma czego szukać w pierwszym składzie. Dudzie pozostaje więc gra w trzecioligowych rezerwach, gdzie doskonali umiejętność strzelenia bramek. Że wychodzi mu to nieźle, przekonuje ostatni mecz Lechii II z Bałtykiem Koszalin (2:2), w którym Duda strzelił jednego z goli dla biało-zielonych.

O ile jeszcze Duda i Machaj mają ze sobą ekstraklasowy występ, o tyle na swoje pierwsze minuty wciąż niecierpliwie czekają Rafał Janicki i Krzysztof Bąk. Obaj obrońcy Lechii w ubiegłym sezonie grali kosztem kontuzjowanego Madery, a także dzięki słabszej formie innych piłkarzy, m.in. Łukasza Surmy czy Piotra Brożka. Teraz to oni póki co przegrywają rywalizację z Maderą, Jarosławem Bieniukiem i Adamem Pazio i na razie nic nie wskazuje na to, by ta sytuacja uległa zmianie. Alternatywą dla defensorów Lechii pozostają więc mecze rezerw lub jak w przypadku Janickiego gra w młodzieżowej reprezentacji Polski.

Daleko do pierwszego składu ma także młoda siła Lechii z poprzedniego sezonu, czyli Łukasz Kacprzycki i Kacper Łazaj. W ich przypadku jednak główny wpływ na taki stan rzeczy mają przede wszystkim urazy, przez co obaj nie przepracowali w całości okresu przygotowawczego i do optimum formy jeszcze sporo im brakuje.

Jak jednak wielokrotnie podkreśla szkoleniowiec Lechii, wszyscy piłkarze z jego kadry są mu potrzebni i niewykluczone, że w kolejnych meczach to dotychczasowi rezerwowi dostaną więcej minut na boisku. Jeśli chodzi o rotację zawodników, to u Probierza panują zdrowe zasady - grają ci, którzy są aktualnie w najwyższej formie.

Czy Probierz powinien dać szansę rezerwowym? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Który piłkarz strzeli w tym sezonie najwięcej goli dla Lechii?