Sport.pl

Przede wszystkim obrona, czyli co trzeba wiedzieć przed meczem Lechii z Wisłą?

46. w historii spotkanie Wisły Kraków z Lechią Gdańsk jawi się jako mecz, w którym dominującą rolę odegra defensywa obu zespołów. Dlaczego? Trojmiasto.sport.pl przedstawia powody.
Lechia ma kłopoty ze strzelaniem goli Wiśle

Defensywa krakowian zdaje się mieć szczególny patent na zamurowanie własnej bramki przed atakami biało-zielonych. Dość powiedzieć, że w trzech ostatnich spotkaniach obu zespołów w ekstraklasie gdańszczanie nie strzelili Wiśle ani jednej bramki - czy to w meczach na PGE Arenie, czy na stadionie przy ul. Reymonta w Krakowie. Ostatnim piłkarzem, któremu udało się pokonać bramkarza Wisły, był Piotr Wiśniewski, który uczynił to ponad dwa lata temu w meczu obu drużyn w sezonie 2011/2012 (Lechia wygrała wówczas w Krakowie 1:0). O tym, że biało-zieloni mają kłopoty ze strzelaniem bramek Wiśle, wskazuje także historyczny bilans dotychczasowych spotkań. W 45 meczach lechiści zdobyli przeciwko Wiśle tylko 42 bramki, czyli średnio mniej niż jeden gol na mecz.

Wisła i Lechia obroną stoją

Dobrą formę formacji defensywnych obu zespołów obrazuje również fakt, że Wisła i Lechia zajmują dwa pierwsze miejsca pod względem liczby straconych bramek w tym sezonie. W ośmiu spotkaniach obecnych rozgrywek podopieczni Franciszka Smudy stracili tylko cztery gole, w tym tylko jednego u siebie (w spotkaniu z Jagiellonią Białystok). Zespół Michała Probierza dał sobie wbić trzy bramki więcej (tak, jak Zagłębie Lubin), w tym zaledwie dwie na wyjazdach. O dobrej jakości gry obronnej wiele mówi także to, że dotychczas tylko dwie drużyny były w stanie strzelić Wiśle i Lechii więcej niż jednego gola - bramkarza krakowian dwukrotnie pokonali gracze Korony Kielce, zaś Lechii dwie bramki strzeliło Podbeskidzie Bielsko-Biała.

Niepokonane Wisła i Lechia

Dobra gra obu drużyn w obronie sprawia, że zarówno Wisła, jak i Lechia w ośmiu pierwszych kolejkach nie zaznały goryczy porażki. W tej chwili biało-zieloni i "Biała Gwiazda" to jedyne dwa zespoły w ekstraklasie, które mogą pochwalić się statusem drużyny niepokonanej. Czy tak będzie również po ich wtorkowym spotkaniu?

Powrót Pawła Dawidowicza i Osmana Chaveza

Formacja obronna Lechii w spotkaniu w Krakowie powinna wyglądać solidniej niż ta z sobotniego spotkania z Zawiszą Bydgoszcz. Do składu po odcierpieniu kary za cztery żółte kartki wraca bowiem Paweł Dawidowicz, czyli centralna postać w schemacie taktycznym trenera Probierza. 18-letni defensywny pomocnik to na początku sezonu odkrycie całej ligi. Mimo młodego wieku gra bardzo dojrzale i odpowiedzialnie i stanowi pierwszą z linii defensywnych Lechii (jeszcze przed będącymi w równie wysokiej formie Jarosławem Bieniukiem i Sebastianem Maderą). W Wiśle natomiast ze względu na kontuzję Marko Jovanovicia i żółte kartki Ostoji Stjepanovicia i Gordana Bunozy do pierwszego składu wróci Osman Chavez. Choć nie jest on ulubieńcem trenera Smudy, to wraz z przeżywającym drugą, a może i trzecią młodość Arkadiuszem Głowackim potrafi skutecznie zaryglować pole karne krakowskiej drużyny.

Smuda vs. Probierz

Mecz Wisły z Lechią będzie również pojedynkiem szkoleniowców, którzy w swojej filozofii trenerskiej na plan pierwszy wysuwają przede wszystkim zabezpieczenie dostępu do własnej bramki. Dotychczas Smuda i Probierz jako trenerzy spotykali się ze sobą siedem razy. Korzystniej wypada bilans w przypadku obecnego trenera Wisły, który wygrał aż cztery spotkania. Dwukrotnie padał remis, a tylko raz ze zwycięstwa mógł cieszyć się Probierz.

We wtorek szkoleniowiec Lechii będzie chciał odnieść kolejne zwycięstwo. A motywację będzie miał podwójną. Po pierwsze, będzie chciał wygrać ze swoim byłym klubem, z którym rozstał się w zeszłym sezonie w nie najlepszych okolicznościach (w tym sezonie Probierz zdążył już pokonać jeden ze swoich byłych zespołów - na PGE Arenie wygrał z Jagiellonią 2:0). Po drugie, będzie chciał sobie sprawić prezent urodzinowy. 24 września Probierz obchodzi bowiem swoje 41. urodziny.

Mecz Wisły z Lechią zdominuje gra defensywna obu drużyn? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: