Sport.pl

Oceny piłkarzy Lechii za mecz z Koroną. Grzelczak znów najlepszy, słabiutki Oulembo, stare demony Buzały

Najlepszym piłkarzem Lechii Gdańsk w zremisowanym 2:2 meczu z Koroną Kielce znów był Piotr Grzelczak. Pozostali zawodnicy mieli lepsze i słabsze momenty, a niemal tylko te drugie Christopher Oualembo. Trojmiasto.sport.pl ocenia biało-zielonych w skali 1-6.
Sebastian Małkowski (3,5). Tak naprawdę ciężko ocenić jego występ, gdyż był niemal bezrobotny. W ładnym stylu obronił pierwszy rzut karny Michała Janoty, ale w momencie strzału jednak był dość mocno wysunięty przed linię bramkową i sędzia miał prawo zarządzić powtórkę. Takie są przepisy, Małkowski miał pecha, że tym razem sędziowie bardzo mocno się ich trzymali.

Deleu (3,5). W defensywie bez zarzutów, aktywny w grze do przodu. Dużo lepiej współpracowało mu się z Patrykiem Tuszyńskim, niż z Oualembo, który opuścił boisko po 30 minutach. W końcówce pierwszej połowy mógł zaliczyć piękną asystę, ale przy podaniu do Buzały zabrakło trochę precyzji. Pozytywny występ Brazylijczyka.

Jarosław Bieniuk (3,5). Zaliczył kilka potknięć przy wyprowadzaniu piłki, ale ogólnie bez większych zarzutów. Dobrze uszczelnił sektor boiska, za który odpowiadał,

Sebastian Madera (4). Spokojna, niemal bezbłędna gra. M.in. dzięki niemu bramkarz Lechii nie miał w tym meczu zbyt wiele pracy.

Rafał Janicki (2,5). Zastąpił na lewej obronie Adama Pazio i zagrał nieco lepiej niż były zawodnik Polonii Warszawa. Nie oznacza to, że Lechia nie ma na tej pozycji problemu. Ma i to duży. Janicki zagrał co najwyżej poprawnie, ale fajerwerków nie należy się po nim spodziewać. Jednak jeśli będzie robił mniej błędów niż Pazio, to już będzie coś.

Christopher Oualembo (1). Ciężko powiedzieć dlaczego trener Probierz zdecydował się wystawić Kongijczyka w pierwszym składzie i to na dodatek na prawym skrzydle. W meczu, w którym stroną atakującą miała być Lechia, zespół potrzebuje na skrzydłach zawodników o walorach przede wszystkim ofensywnych, a Oualembo nie ma ich za grosz. Na dodatek Kongijczyk zawalił pierwszą bramką niepotrzebnie zagarniając piłkę ręką w polu karnym. Koszmarny występ!

Paweł Dawidowicz (2,5). Gdyby nie ręką we własnym polu karnym ocena byłaby wyższa, ale nawet młody wiek nie może być usprawiedliwieniem dla tego co zrobił w 19 minucie. Na pewnym poziomie po prostu nie ma miejsca na tego typu zachowania. Potem nieco się zrehabilitował, sprytnie wykorzystując świetną wrzutkę Grzelczaka i zdobywając swojego pierwszego gola w ekstraklasie. Poza tym spisywał się nieźle, starał się regulować tempo gry zespołu, rzucił kilka ciekawych piłek do przodu. Ale tą rękę zapamięta na długie miesiące.

Marcin Pietrowski (3,5). Solidny w destrukcji, ale był też takim kołem zamachowym zespołu przy konstruowaniu akcji ofensywnych. Zdarzało mu się zagrać niedokładnie, czasami nie w tempo, ale ogólnie jego występ należy ocenić na plus.

Piotr Wiśniewski (2,5). Jak zwykle bardzo aktywny, ale w jego grze znów było mało konkretów. Niby wszędzie jest go pełno, co z tego skoro pożytku z tego mało, albo wcale. Na dodatek fatalnie wykonywał większość stałych fragmentów gry. Na plus pół-asysta przy pierwszym golu, to po jego dośrodkowaniu piłka spadła pod nogi Grzelczaka.

Piotr Grzelczak (4,5). Nie ma słów żeby opisać to co wyprawia w ostatnich meczach ten zawodnik. W spotkaniu z Koroną zdobył fantastyczną bramkę, zaliczył ładną asystę, mógł mieć również drugą gdyby jego kapitalne prostopadłe podanie wykorzystał Buzała. Do tego kilka udanych dryblingów i sztuczek technicznych. W samej końcówce nieco zgasł, przegrał też pojedynek sam na sam z Małkowskim, ale i tak znów był najlepszym piłkarzem swojego zespołu.

Patryk Tuszyński (3,5). Zaczął mecz jako najbardziej wysunięty napastnik i na tej pozycji kompletnie sobie nie radził. Za to po przejściu na prawe skrzydło pozytywnie zaskoczył. Kilka razy przebił się do linii końcowej, próbował dryblingów, wywalczył sporo stałych fragmentów w okolicach pola karnego. Gdyby jeszcze w drugiej połowie precyzyjniej dograł piłkę do stojącego kilka metrów przed bramką Buzały, ocena byłaby wyższa.

Paweł Buzała (2). Wróciły stare demony. Na początku sezonu wydawało się, że "Buzi" powoli przemienia się w kilera, ale w meczu z Koroną znów zobaczyliśmy gorsze oblicze tego piłkarza. Zmarnował przynajmniej dwie idealne sytuacje do zdobycia bramki, a sytuacja z 77 minuty to niemal "klasyka gatunku" - Buzała będąc sam przed bramkarzem kompletnie stracił głowę i wybrał najgorsze możliwe rozwiązanie. Kolejne mecze pokażą, które oblicze napastnika Lechii - to z początku sezonu, czy to z meczu z Koroną - jest prawdziwe.

Adam Duda - grał zbyt krótko aby go ocenić.

Kto był najlepszy, kto najbardziej zawiódł? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o:
Skomentuj:
Oceny piłkarzy Lechii za mecz z Koroną. Grzelczak znów najlepszy, słabiutki Oulembo, stare demony Buzały
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX