Sławomir Wojciechowski: Frankowski mnie nie przekonał, Grzelczak na środek ataku

- Lechia pokazała jesienią, że jest to zespół z potencjałem i w porównaniu z poprzednim sezonem zrobił spory progres. Problem w tym, że przytrafił im się bardzo słaby okres, który trwał zdecydowanie za długo - mówi wychowanek Lechii, były piłkarz reprezentacji Polski i Bayernu Monachium Sławomir Wojciechowski.
Lechia po przedłużonej jesieni (21 kolejek) zajmuje w tabeli 10. miejsce i ma dwa punkty straty do pierwszej "8". Co o grze zespołu prowadzonego od tego sezonu przez trenera Michała Probierza sądzi Wojciechowski?

- Lechia miała jesienią trzy okresy: bardzo dobry, bardzo słaby i dobry. Problem w tym, że najdłużej trwał ten drugi. Mimo tego dostrzegam progres w porównaniu z poprzednim sezonem i widzę przed tym zespołem nadzieję. Swój optymizm opieram głównie na tym, co widziałem na początku sezonu, kiedy zespół grał agresywnie, był bardzo wybiegany, niesamowicie walczył. Jeśli na wiosnę będzie w stanie grać w ten sposób nieco dłużej, ma szanse na niezły wynik - mówi Wojciechowski w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Według niego zespół wciąż ma sporo braków, szczególnie na skrzydłach.

- Lechii bardzo brakuje rasowych skrzydłowych. Nie przekonuje mnie na prawej pomocy Przemek Frankowski. To na pewno utalentowany zawodnik, ale jesienią zagrał w prawie 20 meczach, a gdybym miał go rzeczywiście za któryś z nich pochwalić, to przychodzi mi na myśl tylko mecz z Zagłębiem. Nie wymagam od niego od razu 15 asyst na rundę, ale jednak tych kluczowych podań powinno być więcej [Frankowski zaliczył jesienią tylko jedną asystę]. Wydaje mi się, że ten piłkarz najlepiej czułby się na pozycji ofensywnego pomocnika. Po lewej stronie najczęściej grywał Piotr Grzelczak, który ma za sobą naprawdę bardzo udaną rundę, ale według mnie optymalną pozycją jest dla niego środek ataku. Jeśli tylko trochę dłużej pogra na szpicy, nabierze odpowiednich nawyków, może być dla zespołu bardzo przydatny. Nie przekonują mnie również piłkarze grający na lewej obronie. Ani Adam Pazio, ani Christopher Oualembo nie są orłami i na tej pozycji również przydałoby się wzmocnienie - twierdzi Wojciechowski.

Z młodych piłkarzy Lechii, którzy pokazali się jesienią w ekstraklasie, najwyżej ocenia Pawła Dawidowicza.

- Jak na swój wiek [18 lat] prezentował się naprawdę solidnie. Oczywiście miał wahania formy, ale ja dostrzegłem to, co dla młodego piłkarza tak naprawdę jest najistotniejsze, że praktycznie z meczu na mecz ten chłopak robi postępy. Gdyby rzeczywiście dostał konkretną ofertę z Borussii Dortmund, na jego miejscu nie zastanawiałbym się nawet na chwilę i wyjechałbym do Bundesligi - zaznacza Wojciechowski.