Asystent Probierza o Matsui: Nie pomagał drużynie, tak jak wielu się wydawało

Japończyk Daisuke Matsui kończy przygodę z gdańską Lechią. Piłkarz z Kraju Kwitnącej Wiśni wiosną grał już będzie w lidze japońskiej. - Nie łudziłem się, że on tutaj zostanie na lata - przyznaje członek sztabu szkoleniowego Krzysztof Brede.
Na początku tygodnia pojawiła się zaskakująca informacja o odejściu gwiazdy Lechii Daisuke Matsui. Jak podawaliśmy we wtorek, kontrakt Matsui z Lechią, który obowiązywać miał do końca czerwca 2014 roku, zostanie skrócony. Wiosnę były reprezentant Japonii spędzić ma już w którymś z klubów ze swojej ojczyzny. Chęć powrotu Matsui do Japonii spowodowana jest faktem, że jego żona Rosa Kato spodziewa się dziecka. Decyzją państwa Matsui ich potomek ma urodzić się w ojczyźnie rodziców.

Wydaje się, że sztabu szkoleniowego nie zasmuciło odejście Japończyka.

- Kiedyś ludzie bardzo mocno przeżywali odejście z Lechii Razacka Traore. Razack odszedł, a Lechia nadal funkcjonowała, grała dobre mecze i sobie radziła. Dla mnie to było od samego początku trochę dziwne, że zawodnik takiej klasy przyjeżdża do Polski, wiedząc jeszcze o tym, że jego żona jest w ciąży, i nie łudziłem się, że on tutaj zostanie na lata - przyznaje na antenie Radia Gdańsk asystent trenera Michała Probierza Krzysztof Brede.

Członek sztabu szkoleniowego Lechii dodatkowo przyznał, że Japończyk nie jest niezastąpiony. Według Brede gra Lechii wcale tak mocno nie zależała od pomocnika z Kraju Kwitnącej Wiśni. Trenerzy analizowali każdy mecz tego zawodnika i w wielu spotkaniach w ogóle się nie wyróżniał i nie pomagał drużynie tak, jak wielu osobom się wydawało.

Zgadzasz się z opinią asystenta trenera Probierza? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »