Andrzej Juskowiak: Szukamy zawodników z wysokiej półki, Gdańsk ma się stać w Europie znanym i cenionym adresem

- Lechia ma już położoną bardzo ważną cegiełkę - wychowuje uzdolnioną młodzież. Do tego chcemy systematycznie dokładać zawodników, którzy z miejsca podniosą poziom zespołu i zrobią na boisku różnicę. Nawet takich z wysokiej europejskiej półki - mówi nowy dyrektor sportowy Lechii Andrzej Juskowiak, który w środę po raz pierwszy obserwował trening gdańskiej drużyny.


Tomasz Osowski: Jaki będzie zakres pana kompetencji jako dyrektora sportowego Lechii, oczywiście poza nadzorowaniem transferów?

Andrzej Juskowiak: Przede wszystkim będę się przyglądał młodzieży, która w Lechii jest coraz lepsza i coraz liczniej pojawia się w kadrze pierwszego zespołu. Podstawy są naprawdę solidne, natomiast trzeba to wszystko kontrolować, przyglądać się poszczególnym zawodnikom. Mam dużo doświadczenia i może trochę inne spojrzenie, człowieka patrzącego do tej pory z zewnątrz, będzie cenne. Jesteśmy też na etapie przygotowywania całego programu odnośnie do sieci skautingu, ale najpierw chciałbym zobaczyć, jak to funkcjonowało do tej pory. Potem podejmiemy odpowiednie decyzje.

Jaka będzie strategia transferowa klubu? W ostatnich latach Lechia pozyskiwała niemal wyłącznie zawodników wolnych, których można było pozyskać za darmo. Czy nowi właściciele sięgną głębiej do kieszeni?

- W tej chwili interesują nas przede wszystkim transfery bezgotówkowe oraz wypożyczenia, bo tego typu transakcje można załatwić w krótkim czasie i na chwilę obecną to optymalne rozwiązanie. Jednak na przyszłość wypożyczenia nie są moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem, raczej będziemy chcieli pozyskiwać zawodników. Jednak budżet na rundę wiosenną w dalszym ciągu jest elastyczny. Jeśli po jednym czy dwóch meczach stwierdzimy, że koniecznie trzeba pozyskać jakiegoś nowego zawodnika, to wtedy podejmiemy rozmowy, które już w tej chwili są przygotowywane. Kandydatów do przyjścia do Lechii jest w tej chwili naprawdę sporo, ale na chwilę obecną nie mamy 10 milionów euro na transfery, więc poszukiwania są zawężone. Mogę powiedzieć, że poza zakontraktowanym dziś Nikolą Lekoviciem [24-letni lewy obrońca, grający ostatnio w Vojvodinie Novy Sad], w tym okienku transferowym trafi do nas jeszcze minimum jeden zawodnik.

A czy w najbliższej przyszłości można spodziewać się transferów zawodników z wysokiej europejskiej półki, o których z miejsca będzie można powiedzieć, że wyrastają ponad polską ligę?

- Szukamy takich piłkarzy, oczywiście wszystko w ramach pewnych uwarunkowań finansowych. Nie może być tak, że nagle jeden zawodnik będzie zarabiał trzy czy cztery razy więcej niż pozostali. Nasza polityka transferowa musi być wyważona i ja na bieżąco konsultuję ją z nowymi właścicielami. Jeżeli będziemy grali o bardzo wysokie cele, nawet w krótkim przeciągu czasu, to wtedy ruchy transferowe na tym wyższym poziomie mogą się zdarzyć dosyć szybko.

Lechia ma w najbliższym czasie wysłać czytelny sygnał, że powstaje klub, który w ciągu kilka lat chce mocno zaistnieć w Europie?

- Oczywiście, bo ten klub ma wielki potencjał. Moją rolą będzie m.in. to, aby sprawić, że Gdańsk będzie postrzegany jako dobry adres nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Żeby piłkarze mając oferty z kilku klubów, wybrali właśnie Lechię. Ja też nie jestem osobą anonimową poza Polską i w ostatnich dniach odbyłem wiele rozmów na temat piłkarzy, także tych z wyższej półki, którzy mogliby trafić do Gdańska. Przygotowujemy już grunt pod to, co będzie się dziać latem.

Rozumiem, że w tej sytuacji bardzo ważne jest, aby zespół już w tym sezonie zakwalifikował się do europejskich pucharów?

- Walka o Puchar Polski, poza wejściem do pierwszej "ósemki" po sezonie zasadniczym, to bardzo ważna sprawa. Jest olbrzymia szansa, żeby tą ścieżką dostać się do europejskich pucharów, a to jest niezwykle istotne z punktu widzenia funkcjonowania klubu, który ma duże ambicje. I determinuje stworzenie zespołu, który będzie na granie w Europie przygotowany.

Wie pan może, kiedy wreszcie oficjalnie ujawnią się nowi właściciele klubu?

- Namawiam ich, żeby w najbliższych dwóch tygodniach osobiście pojawili się w Gdańsku albo chociaż przysłali swojego przedstawiciela, który w końcu przetnie te wszystkie spekulacje i domysły.

Czy Lechia już w tym sezonie awansuje do europejskich pucharów? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »