Sport.pl

Piłkarze Lechii przegrali w Poznaniu z Lechem i oddalili się od awansu do pierwszej "8" [RELACJA + ZDJĘCIA]

Tradycji stało się zadość. Odkąd piłkarze Lechii Gdańsk wrócili do ekstraklasy, przegrali w Poznaniu wszystkie mecze, nie inaczej było tym razem. Tym razem ulegli 1:2 i wynik ten jest jak najbardziej zasłużony.


Lechia zagrała w tym meczu osłabiona brakiem dwóch podstawowych obrońców - Deleu i Sebastiana Madery. Ten pierwszy z powodu kontuzji może pauzować nawet do końca sezonu, ten drugi nabawił się drobnego urazu na ostatnim treningu przed wyjazdem do Poznania i nawet pojechał z zespołem, ale ostatecznie na boisku się nie pojawił.

Goście zaczęli spotkanie nawet nieźle. W 3. min ładnie z dystansu uderzył Maciej Makuszewski, ale piłka minimalnie minęła słupek. Wyrównany mecz trwał mniej więcej przez pierwszy kwadrans, potem inicjatywę przejął Lech, a biało-zieloni z każdą minutą spisywali się coraz gorzej. Niemal każda próba zawiązania ofensywnej akcji kończyła się po kilku sekundach stratą, osłabiona defensywa również nie stanowiła monolitu. Pierwszego gola powinien strzelić w 27. min Łukasz Teodorczyk, ale będąc sam przed Mateuszem Bąkiem, fatalnie przestrzelił. Za chwilę idealnej sytuacji nie wykorzystał Kasper Hamalainen. Jednak chwilę później stało się to, co stać się musiało. Szymon Pawłowski łatwo ograł Christophera Oualembo wbiegł w pole karne i pięknym strzałem w długi róg nie dał szans Bąkowi. Za chwilę znów nikczemnie przestrzelił Teodorczyk, który jak zwykle miał ogromne problemy ze skutecznością. W końcówce Lech nieco oddał pole gościom, ale poza stałymi fragmentami gry, z których nic nie wynikało, Lechia nie potrafiła zagrozić bramce Macieja Gostomskiego.

Od początku drugiej połowy na boisku pojawił się Zaur Sadajew, który wniósł do gry Lechii sporo ożywienia. I znów pierwszy kwadrans wyglądał w wykonaniu podopiecznych Michała Probierza zachęcająco. Dobrą sytuację miał Sadajew, goście mieli też kilka stałych fragmentów gry. Wszystko zawaliło się w 61. min. Po rzucie rożnym w polu karnym było aż trzech nieobstawionych piłkarzy Lecha, którzy najpierw wymienili podania głową (Hamalainen i Barry Douglas), a Teodorczyk miał czas, żeby skutecznie dobić swój pierwszy nieudany strzał. 2:0 i było praktycznie po meczu. Lechia miała jeszcze kilka okazji na zdobycie bramki (Sadajew, strzał w słupek Piotra Grzelczaka), wynik podwyższyć mógł też Lech. W ostatnich sekundach doliczonego czasu gry honorową bramkę dla gości zdobył Patryk Tuszyński, który dobił strzał Piotra Grzelczaka. Na wyrównanie zabrakło już jednak czasu.

Po tej porażce szanse Lechii na miejsce w pierwszej "8" znacznie zmalały. Teraz celem nr 1 będzie Puchar Polski.

Czy Lechia zdoła awansować do pierwszej "8"? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o:
Skomentuj:
Piłkarze Lechii przegrali w Poznaniu z Lechem i oddalili się od awansu do pierwszej "8" [RELACJA + ZDJĘCIA]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX