Franz Josef Wernze: Budżet klubu wzrośnie, ale będziemy cierpliwi

- To oczywiste, że budżet musi być wyższy, jeśli chcemy osiągać sukcesy. Ale to nie będzie decydujący czynnik dla przyszłości klubu. Nie zawsze ci najbogatsi odnoszą sukcesy adekwatne do zainwestowanych środków - przekonywał jeden z nowych właścicieli Lechii Franz Josef Wernze, który we wtorek po raz pierwszy gościł w Gdańsku.


Na pojawienie się nowego właściciela klubu w Gdańsku czekano bardzo długo. O tym, że Lechia z rąk Andrzeja Kuchara trafiła w ręce zagranicznego konsorcjum oficjalnie poinformowano pod koniec stycznia. Jednak dopiero teraz Wernze zdecydował się na przyjazd do Polski i na spotkanie z dziennikarzami.

- To moja pierwsza wizyta w Gdańsku i muszę przyznać, że od razu jestem pozytywnie zaskoczony. Byłem na wielu stadionach w Europie, ale PGE Arena jest jak na razie najpiękniejszym obiektem, jaki przyszło mi odwiedzić. Mam nadzieję, że ta wizyta to będzie dopiero początek kolejnych pozytywnych rzeczy, jakie będą działy się w Lechii w najbliższym czasie - powiedział Wernze.

Wernze to 65-letni niemiecki biznesmen, właściciel firmy konsultingowej ETL Gruppe, zajmującej się doradztwem finansowym. Posiada ok. 700 biur w całej Europie, zatrudnia 6,5 tys. konsultantów. ETL to pod względem wielkości i przychodów piąta konsultingowa firma na świecie, plasuje się tuż za tzw. wielką czwórką, czyli KPMG, Deloitte, PricewaterhouseCoopers (PwC) oraz Ernst & Young. Roczna sprzedaż ETL kształtuje się na poziomie pół miliarda euro. Sam majątek Wernzego szacuje się na kilkaset milionów euro - według różnych źródeł jest to od 500 do 900 milionów euro.

ETL Gruppe posiada większościowy pakiet udziałów we Wrocławskim Centrum Finansowym, czyli spółce będącej głównym akcjonariuszem Lechii. Jednak Wernze w Lechię nie zamierza inwestować sam.

- Stworzyliśmy grupę ludzi, którzy żyją z piłki i znają się na niej. I którzy znają się również na biznesie. Są w niej podmioty z czterech krajów - z Niemiec, Szwajcarii, Portugalii i Hiszpanii. Dzięki temu międzynarodowemu towarzystwu przed Lechią rysują się możliwości działania na różnych rynkach - wyjaśnił Wernze, który nie chciał jednak zdradzić bliższych szczegółów dotyczących pozostałych udziałowców Lechii. Wiadomo tylko, że jednym z nich jest Thomas von Heesen, znakomity przed laty niemiecki piłkarz, a ostatnio trener.

- Thomas to wybitny znawca piłki, który do każdego projektu, za jaki się bierze, podchodzi z dużym zaangażowaniem. Nie podejrzewam jednak, że będzie tu pełnił rolę stricte sportową. Będzie raczej specjalistą, korzystającym ze swojego doświadczenia i doradzającym ludziom odpowiedzialnym za to, co będzie się działo w Lechii tu na miejscu. A naprawdę mamy tu świetnych fachowców na czele z Andrzejem Juskowiakiem [Juskowiak zasiada w zarządzie Lechii jako wiceprezes ds. sportowych] - przyznał Wernze.

Wraz z przyjściem nowego właściciela Lechia ma wreszcie stać się zespołem, który z ligowego przeciętniaka stanie się czołową drużyną ekstraklasy, a co za tym idzie, będzie miała wkrótce szansę na walkę w europejskich pucharach. Jednak, póki co, konkretny cel nie został jeszcze przed Lechią wyznaczony.

- Działam w piłce od kilkudziesięciu lat, sam w młodości trochę grałem, później byłem blisko futbolu, pełniąc różne funkcje. I wiem, że często chce się stawiać zespołom cele i określać terminy ich realizacji. Jednak te określenia są bardziej przynależne sferze biznesu. A my tu cały czas mówimy o sporcie, w którego istotę wpisana jest taka cecha jak nieobliczalność. Każdy sukces rodzi się na murawie i w głównej mierze zależy od piłkarzy i trenerów. Jako nowi właściciel chcemy, aby w Lechii były narzędzia, które umożliwią jego osiągnięcie. Logicznym jest, że budżet klubu musi wzrosnąć, ale to nie jest jedyny czynnik, który będzie decydował o przyszłości Lechii. Nie zawsze ci najbogatsi osiągają sukcesy adekwatne do zainwestowanych środków. W Gdańsku chcemy się skupić przede wszystkim na sensownym doborze piłkarzy. Będziemy we wszystkim działać cierpliwie, bez niepotrzebnego pośpiechu. Na pewno nie zakładamy, że w tym sezonie Lechia zajmie ósme miejsce, w kolejnym piąte, a jeszcze w następnym trzecie - podkreślił nowy właściciel Lechii.

Wernze dodał również, że siłą gdańskiej drużyny mają być w dalszym ciągu młodzi, perspektywiczni zawodnicy.

- Pochodzę z Kolonii i w tamtejszej drużynie FC Koeln [Wernze do 2012 roku zasiadał w zarządzie tego klubu] znaczącą rolę odgrywali i odgrywają piłkarze, którzy dorastali w regionie. Mamy nadzieję, że podobnie będzie w przypadku Lechii. Jestem przekonany, że znajdziemy w Gdańsku i okolicach utalentowanych zawodników, co oczywiście nie znaczy, że nie będziemy szukali pasujących do Lechii graczy w całej Polsce, a także poza jej granicami - zakończył Wernze.

Co sądzisz o nowym właścicielu? Podyskutuj na Facebooku trojmiasto.sport.pl! »


Więcej o: