Sport.pl

Dawidowicz "nie przejedzie się" na Benfice? [KOMENTARZ]

1 lipca Paweł Dawidowicz ma przejść z Lechii Gdańsk do Benfiki Lizbona. Czy na zmianie biało-zielonych na klub ze stolicy Portugalii Dawidowicz bardziej zyska czy straci?


Dawidowicz na celowniku europejskich klubów znajdował się już od dłuższego czasu.

Pod koniec ubiegłego roku głośno było o zainteresowaniu Dawidowiczem Borussi Dortmund. Na początku listopada podczas spotkania Lechii ze Śląskiem Wrocław na PGE Arenie obecny był nawet dyrektor sportowy BVB Michael Zorc, a sam Juergen Klopp widział w 18-latku następcę Sebastiana Kehla. Ostatecznie jednak do transferu Dawidowicza do drużyny wicemistrza Niemiec nie doszło.

W ostatnich dniach do gry o defensywnego pomocnika biało-zielonych mocno wkroczyła Benfica. Dawidowicz w poniedziałek był w Lizbonie na testach medycznych, a 1 lipca ma oficjalnie zostać przedstawiony jako nowy gracz zespołu z Lizbony. Dla Benfiki pozyskanie utalentowanego lechisty ma być inwestycją w przyszłość, gdyż gracz Lechii ma związać się z portugalskim klubem pięcioletnim kontraktem. O Dawidowiczu już teraz ciepło wypowiada się portugalska prasa. Dziennik "Record" określił go jako "diament z Gdańska, który może zostać następcą Nemanji Maticia". Reprezentant Serbii z początkiem 2014 roku przeniósł się za ponad 20 milionów Euro do Chelsea Londyn.

Widać wyraźnie, że w Portugalii oczekiwania związane z przyjściem Dawidowicza są wysokie, tym bardziej, że za piłkarza Benfica ma zapłacić Lechii ok. dwóch milionów euro. Jak za nastolatka z Polski, który dopiero w tym sezonie na poważnie zaczął grać w ekstraklasie, kwota jest wysoka. Czy Dawidowicz spełni nadzieje swoich nowych pracodawców i czy zyska na swoim wyjeździe z Polski?

Niewątpliwie dla Dawidowicza przejście do Benfiki to skok na głęboką wodę. Przed młodym piłkarzem otwierają się zupełnie nowe perspektywy na rozwój kariery. "Hiena" trafiłby do zespołu o ugruntowanym piłkarsko potencjale, z takimi piłkarzami jak Luisao, Maxi Pareira, Oscar Cardozo, Nicolas Gaitan czy Ezequiel Garay w składzie i pod skrzydła charyzmatycznego trenera Jorge Jesusa. W takim towarzystwie Dawidowicz z pewnością mógłby się wiele nauczyć i podnieść swoje umiejętności na znacznie wyższy poziom.

Pytanie tylko, czy rzeczywiście tak potoczą się losy Dawidowicza. Czy 18-latek będzie miał możliwość regularnego trenowania z pierwszym zespołem Benfiki i czy będzie otrzymywał szanse występów w spotkaniach ligowych. Można mieć co do tego wątpliwości. Bardziej realistyczny scenariusz dotyczący przyszłości Dawidowicza to np. treningi i epizody w zespole rezerw, ewentualnie wypożyczenie do innego, znacznie słabszego klubu, a może nawet powrót do polskiej ekstraklasy. Taką ścieżkę przeszedł przecież inny młody zdolny, który odchodził z Lechii by podbić włoską Serie A, czyli Wojciech Pawłowski. Ale także innym utalentowanym młodym piłkarzom nieszczególnie wiedzie się za granicą, by przytoczyć tylko przykład Dominika Furmana. A to przecież piłkarz bardziej utytułowany i bardziej doświadczony od Dawidowicza. Tymczasem mistrz Polski, mający za sobą grę w europejskich pucharach, w dodatku kapitan reprezentacji Polski U-21, nie może przebić się do składu znacznie słabszej kadrowo od Benfiki francuskiej Tuluzy.

Ryzyko, jakiego podejmuje się Dawidowicz jest bardzo duże. Prawdopodobieństwo, że piłkarzowi biało-zielonych z całego grona "młodych, perspektywicznych, utalentowanych graczy", którzy w ostatnim okresie ruszali na podbój Europy, uda się pozostać na powierzchni i nie zostać zepchniętym na peryferia futbolu jest raczej niskie. Czy warto je ponosić? Na to pytanie piłkarz musi odpowiedzieć sobie sam.

Dawidowicz poradzi sobie w Benfice? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: