Mariusz Piekarski odpowiada Probierzowi: Chciał przerzucić swoje kolejne niepowodzenie, tym razem na menedżera

Kibice z Gdańska nie mogą jeszcze zapomnieć o poprzednim szkoleniowcu Michale Probierzu. Menedżer kilku z nowo pozyskanych do Lechii piłkarzy Mariusz Piekarski wystosował oświadczenie, w którym odnosi się do ostatnich wypowiedzi byłego trenera biało-zielonych.


Piekarski był mocno związany z projektem "nowej Lechii". Jako menedżer zaproponował biało-zielonym czterech zawodników - Macieja Makuszewskiego, Pawła Stolarskiego, Zaura Sadajewa oraz Aleksandra Jagiełło. Tak naprawdę u Probierza grał tylko ten pierwszy, pozostali nie otrzymywali już tylu szans. W najgorszej sytuacji był Jagiełło. Po zwolnieniu Probierz miał spory żal do kilku osób związanych z nowymi właścicielami.

- W polskiej piłce nie da się pracować w normalny sposób. Dzisiaj ważniejszy jest menedżer, który doradza z tylnego fotela, daje do drużyny czterech piłkarzy i opowiada później historie, kto powinien grać, a kto nie. Tak nasza piłka funkcjonuje i nie dziwmy się, że nie odnosimy żadnych sukcesów na arenie międzynarodowej. Bo można na coś się umawiać, snuć jakieś dalekosiężne plany, a i tak często w połowie drogi czy nawet wcześniej ukręca się łeb temu wszystkiemu. W taki czy inny sposób - tłumaczył były trener Lechii (cały wywiad z Probierzem przeczytasz TUTAJ).

Do tablicy poczuł się wywołany Piekarski, który za pośrednictwem portalu Weszło.com wydał krótkie oświadczenie (wytłuszczenia od redakcji).

"W związku z ostatnimi wypowiedziami Michała Probierza, a także coraz powszechniejszymi komentarzami ze strony dziennikarzy, chciałem wyjaśnić ważną dla mnie kwestię: nie pociągam za sznurki w Lechii Gdańsk. Doprowadziłem do zmian właścicielskich w tym klubie (poprzez znalezienie nowych inwestorów i zainteresowanie ich Lechią), ale na tym moja rola się zakończyła. Teraz współpracuję z gdańszczanami tak jak z innymi klubami polskiej ligi.

Nie zwolniłem Michała Probierza z Lechii, bo nie mam takiej władzy. Gdybym miał taką siłę, o jaką mnie pan Probierz podejrzewa, to zapewniam, że moi zawodnicy (ci, którzy mają podpisane ze mną umowy menedżerskie) graliby w każdym meczu. Tak jednak nie było i tak nie jest. Niektórzy grają, a niektórzy lądują na trybunach.

Nowego trenera, Ricardo Moniza, nie znam, zatrudnienie go, tak jak zwolnienie poprzedniego szkoleniowca, było wyłącznie decyzją tych osób, które na co dzień zarządzają Lechią i wspierają ją własnym kapitałem. Za klubem stoją ludzie świetnie zorientowani w futbolu, mający za sobą przeszłość piłkarską w dużych klubach, a wiceprezesem ds. sportowych został Andrzej Juskowiak. Twierdzenie, że ja ich wszystkich kontroluję, bardzo mi schlebia, ale niestety jest całkowicie nieprawdziwe. Rozumiem natomiast sprytny zabieg trenera Probierza, który chciał przerzucić swoje kolejne niepowodzenie, tym razem na menadżera. Mimo wszystko życzę powodzenia w dalszej karierze trenerskiej".

Jak oceniasz rolę Mariusza Piekarskiego w Lechii? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »