Sport.pl

Tajemnica Superpucharu Polski. Trofeum Lechii odnalezione po latach

Do muzeum Lechii po wielu latach trafił zaginiony Superpuchar Polski, który biało-zieloni wywalczyli w 1983 r. To nieco zapomniane trofeum, a przecież jedno z tylko dwóch zdobytych w 69-letniej historii klubu.


Lato 1983 roku dla sportowej historii Lechii jest do tej pory najważniejszym okresem w dziejach klubu. O wywalczonym w czerwcu Pucharze Polski (po finałowym zwycięstwie 2:1 nad Piastem Gliwice) napisano setki artykułów, a piłkarze, którzy grali wówczas w biało-zielonych barwach stali się dla gdańskich kibiców legendami. Jednak mało kto pamięta, że miesiąc później Lechia zdobyła jeszcze jedno trofeum - Superpuchar Polski.

Była to pierwsza edycja rozgrywek, mierzyły się w nim mistrz Polski i zdobywca Pucharu Polski. Sam puchar został ufundowany przez katowicki dziennik "Sport" i był bardzo charakterystyczny - został bowiem wykonany przez górników kopalni "Szombierki" z... bryły węgla.

Spotkanie odbyło się 30 lipca na stadionie przy Traugutta, a rywalem biało-zielonych był Lech Poznań. Trener "Kolejorza" Wojciech Łazarek miał wówczas do dyspozycji takich piłkarzy jak Mirosław Okoński, Czesław Jakołcewicz, Krzysztof Pawlak, Zbigniew Pleśnierowicz czy Mariusz Niewiadomski, ale Lechia, która właśnie awansowała z III do II ligi, nie bała się wówczas nikogo. W drodze po Puchar Polski pokonała m.in. czołowe zespoły w kraju - Widzew Łódź, Śląsk Wrocław, Ruch Chorzów czy Zagłębie Sosnowiec. Dlatego do starcia z mistrzem Polski przystąpiła bez kompleksów.

- Mecz ten był dla nas dużym wydarzeniem, Lech, jak na polskie warunki był megaklubem - wspomina ówczesny piłkarz Lechii Jacek Grembocki. - Już sam fakt, że piłkarze z Poznania grali w oryginalnych strojach Adidasa robił na nas duże wrażenie. Teraz jak ktoś chce sobie kupić sprzęt tej firmy po prostu idzie do sklepu, wówczas nie było o tym mowy. My byliśmy młodym zespołem, dla nas zmierzyć się z takim Mirkiem Okońskim, wielką gwiazdą polskiej piłki, to było coś. Podeszliśmy do meczu z ogromną ambicją, chęcią zwycięstwa i pamiętam, że rozegraliśmy naprawdę dobre spotkanie - podkreśla Grembocki.

Lechia zagrała w składzie: Tadeusz Fajfer - Andrzej Marchel, Lech Kulwicki, Andrzej Salach, Dariusz Raczyński - Aleksander Cybulski, Jacek Grembocki, Dariusz Wójtowicz, Maciej Kamiński - Ryszard Polak, Jerzy Kruszczyński. Trenerem był Jerzy Jastrzębowski. Mecz oglądany przez ok. 15 tys. widzów toczył się w dużym upale, a jego sędzią był Henryk Klocek, późniejszy prezes Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. W 30. minucie podyktował on rzut karny dla Lecha, ale niezawodny Tadeusz Fajfer obronił strzał Okońskiego. Zwycięska bramka padła w 88. minucie. Debiutujący w biało-zielonych barwach Jerzy Kruszczyński znalazł się w sytuacji sam na sam z Pleśnierowiczem. Bramkarz Lecha ratował się wybiegiem poza pole karne, ale piłkarz pozyskany kilkanaście dni wcześniej z Arkonii Szczecin spokojnie strzelił obok niego. Była to pierwsza z wielu bramek "Kruchego" dla Lechii, który zresztą kilka lat później wylądował w Lechu.

- Jurek od razu wpasował się do naszego zespołu, charakterem idealnie pasował do grupy - mówi ówczesny kapitan Lechii Lech Kulwicki. - Pierwszy, ale nie ostatni raz zapewnił nam zwycięstwo, jednak ta bramka była szczególnie ważna. Przecież dzięki temu "chodziliśmy" wówczas w podwójnej koronie, mieliśmy Puchar i Superpuchar Polski. To dodało nam dużej pewności siebie przed rozgrywkami II ligi i ewidentnie robiło wrażenie na naszych rywalach. Wszyscy wiedzieli z kim Lechia wygrywała i co zdobyła, to niewątpliwie pomogło nam w wywalczeniu na koniec sezonu awansu do ekstraklasy - zaznacza Kulwicki.

Kapitan Lechii po meczu odebrał Superpuchar z rąk trójmiejskiego korespondenta "Sportu" redaktora Jerzego Geberta. - Przez lata puchar był wyeksponowany w klubowej sali konferencyjnej, potem znajdował się w siedzibie Pomorskiego Związku Piłki Nożnej, ale w pewnym momencie zaginął - mówi kustosz Muzeum Lechii Gdańsk Zbigniew Zalewski. - Kiedy zbieraliśmy eksponaty do naszego muzeum, właśnie Superpuchar był naszym największym brakiem. Problem w tym, że na pucharze nie było żadnego napisu, żadnej adnotacji informującej za co przyznane zostało to trofeum. Niedawno, dzięki szczęśliwemu zrządzeniu losu, udało się odnaleźć puchar, ale nie chcę ujawniać, w jaki sposób do tego doszło. Mogę tylko uchylić rąbka tajemnicy, że do odzyskania przyczynili się ludzie związani z pomorską piłką. Był on nieco zniszczony, ale po zabiegach renowacyjnych stanął w gablocie naszego muzeum. Kibice mogą więc już na własne oczy zobaczyć oba trofea wywalczone przez Lechię - podkreśla Zalewski.

Muzeum Lechii otwarte jest od poniedziałku do piątku, w godz. 10-16 oraz w sobotę w godz. 10-14, a przed meczem do 30 minut przed pierwszym gwizdkiem, od otwarcia bram stadionu. Ceny biletów: 5 zł (normalny) i 3 zł (ulgowy).

Kiedy Lechia w końcu powiększy swoją kolekcję trofeów? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o:
Komentarze (1)
Tajemnica Superpucharu Polski. Trofeum Lechii odnalezione po latach
Zaloguj się
  • r0ger

    Oceniono 14 razy 14

    On wcale nie zaginął! Przecież wszyscy wiedzieli, że prezes Ochódzki Ryszard podarował go wnukowi ministra (tak na zachętę).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX