Sport.pl

Patryk Tuszyński: Z Piastem grałem zbyt indywidualnie, miałem z trenerem rozmowę na ten temat

Patryk Tuszyński to na wiosnę zdecydowanie najlepszy strzelec Lechii, ale ostatnich meczów nie może zaliczyć do udanych. - Po spotkaniu z Piastem miałem indywidualną rozmowę z trenerem Monizem na temat moich błędów w tym meczu - przyznaje napastnik biało-zielonych.


Tuszyński na wiosnę strzelił siedem z trzynastu bramek zdobytych przez Lechię (w lidze i Pucharze Polski). Jednak w czterech ostatnich meczach do siatki trafił tylko raz. Spadek skuteczności wiązał się m.in. ze zmianą pozycji na boisku.

- Kiedy w składzie był Zaur Sadajaw, ja występowałem na pozycji "10", a wiadomo, że wiążące się z tym zadania są takie, że w ofensywie trzeba pracować na całej długości i szerokości boiska. Musiałem dużo się nabiegać, to kosztuje dużo sił, których później gdzieś tam brakuje, żeby wykończyć akcję w polu karnym czy nawet częściej dochodzić do sytuacji bramkowych. Na pewno jest trudniej o gole, dlatego absolutnie nie uważam, że się zablokowałem. Wręcz przeciwnie, wiem, że jestem w dobrej dyspozycji, czuję się mocny i chcę to udowodnić w kolejnych meczach - podkreśla Tuszyński, który pod nieobecność Sadajewa (pauzuje za czerwoną kartkę) w sobotnim meczu z Zagłębiem Lubin (PGE Arena, godz. 15.30) zapewne wróci na pozycję najbardziej wysuniętego napastnika.

To, że Tuszyński jest pewny siebie, widać było w ostatnich meczach. Zawodnik Lechii brał grę na siebie, często wdawał się w indywidualne pojedynki, nie zawsze udane. W ostatnim spotkaniu z Piastem aż za często.

- Rzeczywiście momentami grałem zbyt indywidualnie. Miałem już z trenerem rozmowę na ten temat, wytłumaczył mi, jakie błędy popełniałem, i w kolejnych meczach powinno być lepiej - zaznacza Tuszyński.

A co zawodnik Lechii po tygodniu wspólnej pracy może powiedzieć o nowym trenerze Ricardo Monizie, o jego metodach szkoleniowych?

- Najbardziej charakterystyczne jest to, że podczas treningów stawia on przede wszystkim na dynamikę zajęć i poprawę gry ofensywnej. Jest dużo elementów technicznych, dużo gier, dużo strzałów, wszystko z piłkami. No i cały czas uczestniczy w treningu, nie przygląda się z boku, w tym akurat jest podobny do trenera Probierza - podkreśla napastnik biało-zielonych. - Z komunikacją nie mam większych problemów, porozumiewamy się czy to po angielsku, czy po niemiecku, z którego akurat zdawałem maturę - mówi Tuszyński.

Przed meczem z Zagłębiem najlepszy strzelec Lechii zdaje sobie sprawę, że przy życiu, czyli na polu walki o pierwszą "8", utrzyma ich tylko zwycięstwo.

- Wiemy, jak wygląda tabela. Żeby móc patrzeć na innych i analizować, czy wyniki w pozostałych meczach ułożą się na naszą korzyść, musimy pokonać Zagłębie. Tylko to nas interesuje w sobotę - podsumowuje Tuszyński.

Czy Tuszyński przekroczy wiosną barierę 10 zdobytych bramek? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: