Sport.pl

Klucz do sukcesu Lechii w meczu z Zagłębiem? "Uważać na małego Piecha"

- Niech koledzy grają odważnie w ofensywie, ale my obrońcy musimy wykonywać swoją robotę. Musimy przypilnować tego małego Arka Piecha, żeby nas nie ukąsił - mówi przed sobotnim spotkaniem z Zagłębiem Lubin na PGE Arenie stoper Lechii Gdańsk Sebastian Madera.


Trudno nie zgodzić się ze zdaniem środkowego obrońcy Lechii, bowiem to Piech jest najgroźniejszym piłkarzem Zagłębia i, nie licząc przebłysków Davida Abwo, w pojedynkę dźwiga ciężar gry ofensywnej drużyny z Lubina.

- Niewątpliwie Arek jest tym piłkarzem Zagłębia, który, mówiąc po piłkarsku, jest w stanie "zrobić różnicę" - mówi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl Remigiusz Jezierski, były piłkarz, obecnie ekspert stacji Canal+. - O Piechu mówi się, że to piłkarz, którego głównym atutem jest szybkość i dynamika. I tak też jest, bo napastnik Zagłębia potrafi uciec przeciwnikowi na kilku metrach. Ale to nie są jego jedyne walory. Ja jestem pod wrażeniem jego boiskowej inteligencji, sprytu i instynktu, którego nie posiadają wszyscy napastnicy. Widać to było zresztą w spotkaniu z Wisłą Kraków. Często jest tak, że kiedy drużyna przegrywa, to zawodnicy ofensywni na zasadzie owczego pędu biegną bez zastanowienia pod bramkę rywala i z takich akcji jest niewiele pożytku. Arek spokojnie wycofał się na 20. metr i tam czekał na swoje okazje. I się doczekał, bo właśnie po jego strzale sprzed pola karnego padła druga bramka dla Zagłębia. Piech miał też udział przy trzecim golu dla lubinian, bo to on przedłużał piłkę, którą potem ostatecznie Michał Nalepa posłał do własnej bramki. Dlatego w przypadku Lechii krycie indywidualne Arka raczej się nie sprawdzi. Tu zdać egzamin może tylko działanie grupowe, w które włączeni będą również pomocnicy. Ideałem byłoby, gdyby lechiści piłkę rywalowi byli w stanie odebrać już w okolicach koła środkowego, bo tam drużyna Oresta Lenczyka wyprowadza swoje kontrataki - radzi Jezierski.

- Na pewno to, że Zagłębie jest raczej cofnięte i nie zapędza się aż tak często pod bramkę przeciwnika, będzie dla nas niebezpieczne. Będziemy musieli uważać po stracie piłki, żeby nie skarcili nas jakimś kontratakiem, bo przecież oprócz małego Piecha, który będzie nas chciał ukąsić, jest też Michal Papadopulos - przekonuje Madera. - Dlatego w meczu z Zagłębiem musimy skoncentrować się również na defensywie. Niech chłopaki dobrze tam poczynają sobie w ataku, ale ja muszę dbać o swoją działkę, czyli skupić się, żebyśmy zagrali "na zero z tyłu". Mi wystarczy nawet wygrana 1:0 - dodaje stoper biało-zielonych.

Czy takie podejście nie kłóci się z filozofią gry trenera Ricardo Moniza? Holender chce nauczyć swoich podopiecznych gry ofensywnej, by każdy zawodnik, nie tylko z linii ataku, myślał o tym, by strzelić bramkę. Za tym, by biało-zieloni przeciwko Zagłębiu nie trzymali się kurczowo obrony, optuje także Jezierski.

- Wiadomo, że dla Lechii najważniejsze jest zwycięstwo w spotkaniu z Zagłębiem w kontekście walki o pierwszą ósemkę ekstraklasy. Ale dlaczego ma to być wygrana 1:0 czy 2:0, a nie np. 6:3? Nawet jeśli Arek urwie się raz czy dwa obrońcom Lechii, to przecież nie jest koniec świata. Większość kibiców przychodzi na stadiony po to, by oglądać efektowne akcje, które kończą się bramkami, a niekoniecznie podziwiać grę obronną. Dlatego uważam, że biało-zieloni nie powinni koncentrować się tylko na wyłączeniu Piecha, Abwo czy Adriana Błąda, ale po prostu grać swoją odważną piłkę tak jak przeciwko Piastowi Gliwice - podkreśla ekspert Canal+.

Początek meczu Lechia - Zagłębie w sobotę o godz. 15.30. Transmisja w Canal+ Family i Polsat Sport Extra. Relacja na trojmiasto.sport.pl.

Więcej o: