Sport.pl

Samokrytyczny Dawidowicz: To był mój najgorszy mecz w Lechii, jestem dłużnikiem kolegów

Paweł Dawidowicz był najsłabszym zawodnikiem Lechii w spotkaniu z Zagłębiem Lubin. Sam piłkarz zdaje sobie z tego sprawę. - Muszę zobaczyć jeszcze raz, jakie błędy popełniłem, a potem chcę jak najszybciej zapomnieć o tym meczu - mówi pomocnik biało-zielonych.


Niespełna 19-letni Dawidowicz ma za sobą chyba najbardziej szalony tydzień w karierze. Jego ewentualny transfer do Benfiki wzbudził ogromne emocje, piłkarz był również w Lizbonie na rekonesansie, w trakcie którego przeszedł m.in. testy medyczne. To całe zamieszanie nie mogło nie odbić się na jego dyspozycji, przede wszystkim jeśli chodzi o kwestie mentalne.

Świadomy całej sytuacji trener Lechii Ricardo Moniz (który zresztą odradza Dawidowiczowi transfer do Benfiki już teraz) w meczu z Zagłębiem miał zamiar posadzić go na ławce rezerwowych. Jednak kontuzja na przedmeczowej rozgrzewce Sebastiana Madery sprawiła, że "Hiena" zagrał od pierwszej minuty. I spisał się fatalnie.

- O tym, że zagram w podstawowym składzie, dowiedziałem się dosłownie pięć minut przed meczem, ale to nie ma znaczenia. Rozegrałem najgorszy mecz w barwach Lechii. Muszę zobaczyć jeszcze raz, jakie błędy popełniłem, a potem chcę jak najszybciej o tym spotkaniu zapomnieć - podkreśla piłkarz biało-zielonym.

Mówiąc o błędach, przede wszystkim miał na myśli sytuację z 13 minuty, kiedy głową zagrał piłkę w kierunku własnej bramki i w ten sposób zaliczył "asystę" przy golu Aleksandra Kwieka.

- To było nieprzemyślane zagranie, potem brakowało mi już na boisku pewności siebie. Dlatego zmiana w przerwie zupełnie mnie nie zdziwiła. Po spotkaniu podziękowałem "Grzelowi" i "Makiemu" [Piotr Grzelczak i Maciej Makuszewski - strzelcy goli dla Lechii - red.], że naprawili mój błąd. Jestem ich dłużnikiem - podsumował Dawidowicz.

Czy w następnym meczu Dawidowicz powinien usiąść na ławce rezerwowych? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: