Sport.pl

Maciej Kostrzewa: Jestem największym wygranym zmiany trenera

Macieja Kostrzewę można określić mianem królika z kapelusza wyciągniętego przez nowego trenera Lechii Ricardo Moniza. Piłkarz, który był notorycznie pomijany przez Michała Probierza w drużynie kierowanej już przez Holendra wybiega w podstawowym składzie.


- Na tę chwilę wygląda to tak, że to ja jestem największym wygranym zmiany trenera w Lechii. Na pewno dzięki tym dwóm meczom trochę odżyłem. Myślę, że dobrze wykorzystałem otrzymaną szansę i liczę, że będzie ich więcej. Na pewno jestem zadowolony z pierwszego meczu z Piastem Gliwice, bo z zadań defensywnych wywiązywałem się bardzo dobrze. Ze spotkania z Zagłębiem już mniej, ale najważniejsze, że zdobyliśmy w tych meczach sześć punktów i walczymy o górną ósemkę - mówi Kostrzewa w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Przed Lechią w sobotę spotkanie "o wszystko". Od jego wyniku zależeć będzie, czy gdańszczanie na koniec sezonu zasadniczego zajmą miejsce w grupie mistrzowskiej i będą mogli walczyć o czołowe pozycje w ekstraklasie. Przed meczem ze Śląskiem Wrocław Lechia jest na ósmym miejscu, ale może je stracić na rzecz Jagiellonii Białystok bądź Cracovii (o możliwych scenariuszach na ostatnią kolejkę TUTAJ).

- Ze wszystkich zespołów walczących o ósemkę my jesteśmy w najbardziej komfortowej sytuacji. Nasz los spoczywa w naszych rękach i jeśli my zrobimy swoje, to nie musimy martwić się o to, co zrobią Jagiellonią i Cracovia. Każdy z nas jest świadomy, że to jeden z najważniejszych meczów Lechii w ostatnich latach i wiemy, jaki jest jego ciężar gatunkowy. Jestem jednak pewien, że każdy z chłopaków spokojnie go udźwignie. Jesteśmy na fali po dwóch wygranych spotkaniach i liczymy, że tę dobrą passę podtrzymamy w starciu ze Śląskiem. Wierzę, że strzelimy we Wrocławiu kilka bramek, a potem będziemy mogli świętować w drodze powrotnej - podkreśla Kostrzewa.

Wiara Kostrzewy nie jest bezpodstawna, bo Śląsk, mimo zmiany trenera (Stanislava Levego pod koniec lutego zastąpił Tadeusz Pawłowski) w dalszym ciągu spisuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Wrocławianie pozostają bez zwycięstwa od 2 marca, kiedy pokonali na wyjeździe Cracovię 1:0. W kolejnych pięciu spotkaniach cztery razy remisowali i ponieśli jedną porażkę.

- Nie patrzymy na to, że Śląsk jest w dołku i na pewno go nie zlekceważymy. Musimy uważać na braci Paixao, a także na Sebastiana Milę, który wrócił do składu, a wszyscy doskonale wiemy, jakie ma możliwości. Jestem jednak przekonany, że Śląskowi przeciwstawimy naszą dobrą grę, zgarniemy we Wrocławiu trzy punkty i przywieziemy do Gdańska pierwszą ósemkę - deklaruje piłkarz biało-zielonych.

Więcej o: