Marcin Pietrowski: Pokonać Śląsk, a potem walczyć o puchary

- Chcemy znaleźć się w górnej ósemce ekstraklasy, a później włączyć się do walki o europejskie puchary. Jeszcze pięć kolejek temu to było marzenie ściętej głowy, a teraz taki scenariusz jest realny i bardzo przez nas pożądany - mówi przed meczem ze Śląskiem Wrocław Marcin Pietrowski z Lechii Gdańsk.


Choć Pietrowski to nominalny defensywny pomocnik, to w ostatnim meczu Lechii przeciwko Zagłębiu Lubin zagrał na prawej obronie.

- Pomysł na to, bym w spotkaniu z Zagłębiem zagrał na prawej stronie defensywy, narodził się dzień przed meczem - wyjaśnia Pietrowski w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. Trenerzy szukali zawodnika na tę pozycję, bo kontuzjowani są Deleu i Chris Oualembo, a Paweł Stolarski był na zgrupowaniu kadry U-18. Był więc wakat, dlatego trenerzy Marek Szutowicz i Robert Dominiak wspomnieli, że ja mógłbym zagrać na boku obrony. Pamiętali, że dwa lata temu grywałem na tej pozycji za kadencji trenera Kafarskiego i byłem też próbowany na prawej stronie przez trenera Kaczmarka. Ciszę się, że mogłem pomóc, bo ostatnio prawa obrona nie wyglądała za dobrze i przez to też cała gra defensywna nie funkcjonowała tak, jak powinna. Choć jeszcze trener Moniz nie podał składu na sobotni mecz, to myślę, że mam duże szanse, żeby ze Śląskiem znów zagrać na tej pozycji - dodaje piłkarz.

We Wrocławiu gdańszczanie grać będą o to, by utrzymać się w górnej ósemce ekstraklasy. Biało-zieloni z drużyn walczących o pozycję w grupie mistrzowskiej są w najbardziej komfortowej sytuacji. W przypadku wygranej zupełnie nie muszą oglądać się na to, co zrobią ich rywale - Jagiellonia Białystok oraz Cracovia.

- Wystarczy wygrać ze Śląskiem. Taki plan fajnie brzmi, ale zadanie nie będzie proste. Mamy świadomość, że w Śląsku też jest duże ciśnienie na zwycięstwo, bo wrocławianie są w dużo trudniejszej sytuacji niż my i potrzebują punktów, by mieć jak największą przewagę nad strefą spadkową. My oczywiście jedziemy tam po zwycięstwo, bo chcemy znaleźć się w górnej ósemce, a później włączyć do walki o europejskie puchary. Jeszcze pięć kolejek temu to było marzenie ściętej głowy, ale teraz taki scenariusz jest realny i bardzo przez nas pożądany. Ważne, żebyśmy pokazali swoją piłkę i jeśli każdy z nas zagra na swoim poziomie, to jestem pewny, że ten mecz wygramy - przekonuje Pietrowski.

Czy przeciwko Śląskowi Lechia zagra tak jak z Piastem Gliwice i Zagłębiem? Czyli odważnie i ofensywnie?

- To będzie nasz pierwszy mecz na wyjeździe pod wodzą trenera Moniza, więc zobaczymy, co trener nam przed tym spotkaniem przekaże. Schemat początkowy jest jednak ofensywny, więc we Wrocławiu pewnie zagramy jak w dwóch ostatnich meczach na PGE Arenie - tłumaczy 26-latek. - Na pewno jednak nie zapomnimy o obronie, bo znamy klasę chociażby Marco Paixao. W meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała skutecznością błysnął Dalibor Stevanović, i o ile będzie mógł zagrać, bo narzekał na uraz, to z jego strony też jest spore zagrożenie dla nas. Dodatkowym smaczkiem dla mnie będzie gra przeciwko Mateuszowi Machajowi. Z Mateuszem miałem świetny kontakt w Lechii i byłoby fajnie, gdyby mógł wystąpić w sobotę - dodaje Pietrowski.

Piłkarz Lechii podkreśla, że w konfrontacji ze Śląskiem nie liczy na żadne gesty uprzejmości ze strony rywala ze względu na fakt, że kibice obu zespołów się przyjaźnią.

- O żadnym układaniu się z graczami Śląska nie ma mowy. Każdy gra o zwycięstwo i o swoje pieniądze, dlatego nikt nikomu nie będzie się podkładał - ucina Pietrowski.