Sport.pl

Wszystkie atuty w rękach Lechii. Biało-zieloni skorzystają na reformie ekstraklasy?

Po zakończeniu sezonu zasadniczego można stwierdzić jednoznacznie - jednym z największych beneficjentów reformy ekstraklasy jest Lechia. Mimo przeciętnego sezonu gdańszczanie nadal mają szansę na zajęcie miejsca, dającego prawo gry w europejskich pucharach. Pytanie tylko, czy będą umieli z niej skorzystać.


Po 30 kolejkach pierwszej fazy obecnych rozgrywek od nowa rozgorzała dyskusja nad sensem wprowadzenia reformy ESA 37. O ile pomysł z wydłużeniem sezonu o dodatkowe siedem kolejek, w których drużyny będą walczyć w grupach mistrzowskiej i spadkowej nie budzi większych kontrowersji, o tyle mocno krytykowany jest drugi kluczowy element reformy, dzielący zdobyte przez zespoły punkty na pół. Słyszy się głosy mówiące wprost o okradzeniu niektórych z dotychczasowego dorobku i obracaniu wniwecz wysiłków całego sezonu zasadniczego.

Wśród tych opinii próżno szukać tych wygłaszanych przez lechistów. Bo nie da się ukryć, że na reformie biało-zieloni, obok piłkarzy Widzewa Łódź, skorzystali najbardziej. Gdyby nie podział punktów, łodzianie już dawno byliby w I lidze, a tak wciąż mają szanse na uniknięcie degradacji. Lechia z kolei, mimo zajęcia na koniec sezonu zasadniczego dopiero ósmego miejsca w tabeli, nadal jest w grze o europejskie puchary, o których od nastania w Gdańsku rządów nowych właścicieli mówi się nieustannie.

Rodzi się jednak pytanie, czy biało-zieloni będą w stanie z dobrodziejstw reformy ekstraklasy skorzystać. Bo skoro przez cały sezon spisywali się, z małymi wyjątkami, ale jednak dość przeciętnie, to niby dlaczego teraz mieliby zagrać inaczej? W końcu są to cały czas ci sami zawodnicy, którzy jesienią nie potrafili wygrać ośmiu meczów z rzędu i którzy w fatalnym stylu przegrywali z Widzewem 1:4 czy Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:3.

Z drugiej jednak strony to nikt inny, tylko ci sami piłkarze dwukrotnie pokonali Legię Warszawa, na początku sezonu byli liderami ekstraklasy, imponując swoją boiskową dyspozycją, a w ostatnich meczach z Piastem Gliwice i Zagłębiem Lubin zagrali na granicy swoich sportowych możliwości. Lechia jest więc zespołem na tyle nieprzewidywalnym, że odbieranie jej szans na włączenie się do walki o miejsce pucharowe wydaje się nierozsądne. Tym bardziej że biało-zieloni mają większość atutów w ręku.

Po pierwsze, na ich korzyść zadziałała ligowa matematyka. Po podziale punktów strata Lechii do trzeciego obecnie Ruchu Chorzów wynosi jedynie pięć punktów. Taki dystans można odrobić w ciągu dwóch kolejek.

Po drugie - biało-zieloni mają całkiem przyjemny terminarz spotkań. Na PGE Arenie zagrają z tymi teoretycznie najgroźniejszymi, czyli Legią i Lechem Poznań oraz z Wisłą Kraków, która wiosną w niczym nie przypomina tej skutecznie grającej ekipy z rundy jesiennej. Na wyjazdach zaś zmierzą się z Ruchem, Pogonią Szczecin, Zawiszą Bydgoszcz i Górnikiem, z którymi w sezonie zasadniczym poza Gdańskiem Lechia nie przegrała.

Po trzecie, Lechia ma nowego trenera, który sączy w głowy swoich podopiecznych przekaz, mający na celu uwolnienie ich piłkarskiego potencjału. I nawet jeśli w dłuższej perspektywie na tym hurraoptymistycznym paliwie daleko ujechać się nie da, to w siedmiu spotkaniach rundy finałowej pozytywna motywacja może zdziałać wiele.

Z tym aspektem wiąże się także czwarty czynnik, mogący pomóc lechistom w osiągnięciu wymarzonego podium, czyli indywidualne ambicje samych piłkarzy. Dla niektórych może to być ostatnia szansa, by osiągnąć poważniejszy sukces na poziomie ekstraklasy, dla innych zaś możliwość jeszcze lepszego wypromowania się na oczach potencjalnych nowych pracodawców z innych klubów. Gdyby sztabowi szkoleniowemu te dobre chęci zawodników udało się skanalizować w jeden wspólny kierunek, wówczas o satysfakcjonujący wynik na koniec sezonu będzie z pewnością zdecydowanie łatwiej.

Więcej o:
Komentarze (5)
Wszystkie atuty w rękach Lechii. Biało-zieloni skorzystają na reformie ekstraklasy?
Zaloguj się
  • 1aniolg

    Oceniono 14 razy 10

    Mam nadzieję, że Lechia w końcu bez oglądania się na oszołomów i na układy w tej lidze panujące, czytelne aż za bardzo, mając wszystkich w dupie zdobędzie brakujące punkty i stanie na podium ligi. Szkoda że wśród tzw działaczy mieniących się "baronami" polskiej piłki są ludzie, którzy wciąż uważają, że w lidze grają te same drużyny co 50 lat temu i robią wszystko, żeby były na czele. Ale kopalnie już się skończyły, opieka sb też, wojska również, nie widzę więc powodów dla których ligi nie ma wygrać piłkrsko najlepszy. Dopóki oni nie odejdą cała liga będzie w głębokiej dupie.

  • Paweł Zaborowski

    Oceniono 15 razy 9

    jesli zawisza wygra puchar i zbobędzie 1 lub lub 3 miejsce w lidze to wystarczy, że Lechia bedzie czwarta (ale to mało mozliwe, lepiej, żeby była trzecia, nie licząc na zawiszę)

  • compor

    Oceniono 3 razy -1

    Może Wyborcza zrobi jakąś akcję typu: "3 Maja wszyscy idziemy na mecz". 30k na Legię jest osiągalne.

  • dio62

    Oceniono 48 razy -42

    zapomniał o najważniejszym czynniku o Donku i spółce gdyby nie oni Lechia grałaby teraz co najwyżej derby Pomorza z Bytovią

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX