Sport.pl

Zwichnięty kręgosłup Lechii. Co z obroną na mecz z Ruchem?

Przed pierwszym spotkaniem Lechii w rundzie finałowej ekstraklasy z Ruchem w Chorzowie trener Ricardo Moniz ma spory ból głowy. Biało-zielonym kompletnie posypała się linia defensywna. - Z podstawowych obrońców tylko o jednym mogę powiedzieć, że jest w pełni zdrowy - mówi Moniz


Przed niedzielnym meczem w Chorzowie z pełną odpowiedzialnością można wskazać nazwisko tylko jednego piłkarza z linii obrony Lechii, który znajdzie się w pierwszym składzie przeciwko Ruchowi.

Tym zawodnikiem jest stoper Rafał Janicki. A co z pozostałymi trzema? - Przy pozycjach drugiego środkowego obrońcy oraz bocznych defensorów mam duże znaki zapytania - wyjaśnia Moniz w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. - Czterech obrońców oraz defensywni pomocnicy stanowią kręgosłup dla całego zespołu. A z powodu licznych kontuzji w mojej drużynie ten kręgosłup jest zwichnięty - dodaje szkoleniowiec gdańszczan.

Jak zatem wygląda sytuacja kadrowa Lechii przed pierwszym spotkaniem w grupie mistrzowskiej ekstraklasy? Zacznijmy od boków obrony. W niedzielę wykluczony jest występ Christophera Oualembo, który co prawda powrócił do zajęć po kontuzji mięśnia uda, ale wciąż nie trenuje z pełnym obciążeniem. W nieco lepszym stanie zdrowia znajduje się Deleu, który w meczu z Widzewem Łódź na PGE naciągnął więzadło poboczne, ale i jego w Chorzowie jeszcze zabraknie. - Od przyszłego tygodnia wracam do treningów z całym zespołem i na mecz z Legią Warszawa (3 maja w Gdańsku) powinienem być gotowy do gry - przekonuje Brazylijczyk.

Kto zatem zajmie miejsce na prawej obronie? Najprawdopodobniej będzie to ponownie Marcin Pietrowski, który na tej pozycji zagrał w dwóch ostatnich meczach Lechii z Zagłębiem Lubin i Śląskiem Wrocław. Inną opcją jest wystawienie Pawła Stolarskiego, ale szkoleniowiec biało-zielonych obawia się o poziom koncentracji młodego piłkarza. - On, podobnie jak Paweł Dawidowicz, myślami musi być z Lechią, a nie przy Juventusie Turyn - podkreśla Moniz.

Niewiele lepiej wygląda sytuacja na lewej flance. Nie wiadomo, czy do optymalnej formy zdąży wrócić Nikola Leković. Kłopoty ze zdrowiem Serb zgłaszał już wcześniej, ale sztab medyczny zdołał go postawić na nogi zarówno na spotkania z Zagłębiem, jak i Śląskiem. Podczas dwutygodniowej przerwy w rozgrywkach Leković dochodził do siebie i opuścił część treningów bądź uczestniczył w nich w ograniczonym zakresie.

- Faktycznie, ten odpoczynek dobrze mi zrobił, bo mocno odczułem skutki poprzednich spotkań. Teraz jestem już w dobrej kondycji i chciałbym pomóc zespołowi w Chorzowie - przekonuje Leković, jednak i przy nim Moniz stawia znak zapytania. Jeśli ostatecznie nie zdecyduje się wpuścić Serba do gry, wówczas pozostaje mu wprowadzić do składu Adama Pazia, który wiosną grał bardzo mało. - Ciężko pracuję i staram się o to, by znów znaleźć się w składzie. Na pewno nie zamierzam spuszczać nosa na kwintę i poddawać się bez walki - przekonuje Pazio.

Do grona kontuzjowanych piłkarzy Lechii dołączył w czwartek Sebastian Madera, którego występ w niedzielę jest mało prawdopodobny. W jego przypadku znów dały o sobie znać problemy z urazem, który pozbawił go możliwości gry przeciwko Zagłębiu. Zamiast trenować z zespołem, stoper biało-zielonych musiał oddać się w ręce klubowych fizjoterapeutów, jednak szanse, że ci zdołają w krótkim czasie doprowadzić Maderę do zdrowia, są nikłe. Dlatego przeciwko Ruchowi Moniz będzie musiał obok Janickiego wystawić kogoś z trójki: Jarosław Bieniuk, Krzysztof Bąk, Maciej Kostrzewa.

Jakby tego było mało, tuż przed Świętami Wielkanocnymi staw skokowy podkręcił Stojan Vranjes. W jego przypadku jednak uraz okazał się mało poważny i Bośniak będzie mógł zagrać przeciwko Ruchowi.

Początek spotkania Ruch - Lechia w niedzielę o godz. 18. Transmisja w Canal+ Family. Relacja na żywo na trojmiasto.sport.pl.

Więcej o: