Kapitan Lechii: Życzę Arce awansu do ekstraklasy, ale do Gdyni nie zaglądam, żeby nie prowokować

- Szczerze życzę Arce awansu do ekstraklasy, bo chcę sobie przypomnieć, jak smakuje zwycięstwo w derbach. Byłaby też okazja odwiedzenia tego miasta, bo normalnie tam nie zaglądam, żeby nie prowokować. Moja, brzydko mówiąc, gęba mogłaby być przez kogoś skojarzona, a po co jakieś niezdrowe sytuacje - mówi kapitan Lechii Mateusz Bąk.


Bąk zaczynał przygodę z piłką w Jantarze Pruszcz, ale przez niemal całą karierę związany jest z Lechią. Został jej zawodnikiem w 1996 roku, kiedy miał 13 lat. Jako piłkarz, który przeszedł z biało-zielonymi drogę z A klasy do ekstraklasy, stał się wręcz symbolem klubu. W latach 2010-13 trochę podróżował po świecie, ale przed obecnym sezonem powrócił do Gdańska i jest w tej chwili kapitanem zespołu. Jako lechista z krwi i kości deklaruje, że jest tylko jeden klub, w którym nigdy by nie zagrał.

- Czasami takie kibicowskie myślenie się włącza, choć fanatykiem nie jestem. Dlatego w Cracovii - za którą sympatycy Lechii delikatnie mówiąc nie przepadają - byłem kiedyś nawet na testach. Nigdy bym nie zagrał tylko tam, gdzie mają stadion na Bałtyku Gdynia - mówi Bąk w rozmowie z "Przeglądem Sportowym", mając oczywiście na myśli Arkę. I dodaje:

- Naprawdę szczerze życzę jej awansu do ekstraklasy, bo chcę sobie przypomnieć, jak smakują trzy punkty zdobyte w derbowym meczu w Gdyni. Byłaby też okazja odwiedzenia tego miasta, bo normalnie tam nie zaglądam. Nie pojawiam się, żeby nie prowokować, bo moja, brzydko mówiąc, gęba mogłaby być przez kogoś skojarzona i po co mi jakieś niezdrowe sytuacje, porysowany samochód, przebite opony czy co tam jeszcze. Żeby było jasne - nie ma we mnie żadnej zaślepionej nienawiści do Arki, ale jakieś podśmiech... zawsze można sobie zrobić - mówi Bąk, który przyznaje, że przez ostatnie trzy lata w Gdyni był tylko raz.

- Byliśmy z narzeczoną pospacerować po bulwarze z psiakiem. Wprawdzie nie jestem "galerianką", ale chętnie wybrałbym się też do nowej galerii w Gdyni, żeby znaleźć dla siebie fajne dżinsy, dziewczyna też by sobie coś kupiła, ale nie pojawiamy się tam. W tamtą stronę od Gdańska zapuszczamy się tylko do Sopotu. To jest taka strefa buforowa - podkreśla bramkarz Lechii.

W tym sezonie Bąk "pozdrowił" również Arkę przy okazji spotkania z Górnikiem Zabrze, kiedy podczas przedmeczowego losowania stron musiał wybrać kolor żółty lub niebieski. O tej sytuacji przeczytać można TUTAJ.