Sport.pl

Do trzech razy sztuka. Legia wymęczyła zwycięstwo z Lechią

Piłkarze Lechii w sezonie zasadniczym jako jedyny zespół ekstraklasy dwukrotnie pokonali Legię Warszawa. Mistrzowie Polski sposób na biało-zielonych znaleźli dopiero za trzecim razem, chociaż zaprezentowali się w Gdańsku bardzo słabo. Minimalne zwycięstwo zapewnił im Ondrej Duda.


Obaj szkoleniowcy zaserwowali w składach swoich zespołów kilka niespodzianek. Trener Lechii Ricardo Moniz na pozycji środkowego obrońcy obok Rafała Janickiego postawił na Pawła Dawidowicza. Młody piłkarz Lechii do tej pory nie cieszył się zaufaniem holenderskiego szkoleniowca, na dodatek przez cały sezon grał jako defensywny pomocnik. Tylko na ławce rezerwowych usiadł wracający do zdrowia Sebastian Madera. Z kolei Henning Berg w środku pola postawił na Daniela Łukasika, dla którego był to dopiero piąty w tym sezonie występ od 1. minuty (a jedenasty w sumie). Na prawym skrzydle pauzującego za kartki Michała Żyrę zastąpił nie Michał Kucharczyk, a środkowy pomocnik Helio Pinto.

Mecz zaczął się od dwóch kontrowersji. Najpierw Dossa Junior odbił piłkę ręką w swoim polu karnym, a kilka minut później ten sam Dossa Junior był pod bramką Lechii ostro atakowany przez Janickiego. Jednak w obu przypadkach gwizdek sędziego Mariusza Złotka milczał.

Legia od początku meczu prezentowała się bardzo słabo. Goście niby częściej byli przy piłce, niby starali się prowadzić grę, ale kompletnie nic z tego nie wynikało. Podopieczni Berga grali wolno i do bólu przewidywalnie. Na boisku dominowała Lechia, która była bardziej konkretna i znacznie częściej zagrażała bramce rywala. Tak było w 12. min, kiedy piłka jak po sznurku wędrowała od Deleu, przez Patryka Tuszyńskiego i Macieja Makuszewskiego, aż do Piotra Grzelczaka, który kąśliwie strzelił z pierwszej piłki. Niecelnie.

W 25. minucie po wrzutce Nikoli Lekovica piłkę klatką piersiową ładnie zgrał do Stojana Vranjesa Zaur Sadajew. Bośniak potężnie uderzył z linii pola karnego prawą nogą, ale wysoko nad bramką.

Najładniejsza akcja Lechii miała miejsce w 40. minucie. Zaczął ją dobrze grający Marcin Pietrowski, potem ładnym dryblingiem popisał się Vranjes i przekazał piłkę Grzelczakowi. Lewoskrzydłowy gospodarzy wypatrzył przed polem karnym Makuszewskiego, który ładnie uderzył zza pola karnego. Minimalnie obok słupka. Ten sam Makuszewski kilka minut wcześniej padł jak długi w polu karnym po ataku Tomasza Brzyskiego. Sędzia uznał, że faulu nie było i pokazał piłkarzowi Lechii żółtą kartkę za symulowanie, z czym ten nie mógł się pogodzić. Kolejna spora kontrowersja.

Tuż przed przerwą z dobrej strony pokazał się mało widoczny wcześniej Sadajew, który zszedł ze skrzydła i w pełnym biegu potężnie uderzył z 20 m. Tuż nad poprzeczką.

A Legia? Jedyną w miarę składną akcję przeprowadziła w doliczonym czasie gry, kiedy po wrzutce Ivicy Vrdoljaka... klatką piersiową uderzał Miroslav Radović. Mateusz Bąk bez problemu złapał piłkę. Był to jedyny celny strzał gości w pierwszej połowie.

Druga połowa zaczęła się od ataków Lechii, która zepchnęła mistrza Polski do defensywy. Wielkiego zagrożenia bramki Kuciaka z tego nie było, ale dopełniało fatalnego obrazu lidera ekstraklasy. W ofensywie jedynym pomysłem gości było przekazanie piłki Radovicovi i liczenie na to, że Serb, po raz nie wiadomo który, w pojedynkę przesądzi losy meczu. I nagle ni stąd, ni zowąd Legia zdobyła bramkę! W 72. min z lewego skrzydła precyzyjnie dośrodkował Brzyski, a ładnym strzałem głową popisał się Ondrej Duda. Bąk był bez szans.

Od tego momentu goście kontrolowali już przebieg meczu, a Lechia mimo ambitnych prób nie potrafiła odwrócić jego losów. Najbliżej wyrównania był Vranjes, ale jego mocny strzał z 25 m obronił Kuciak. Legia mimo słabej gry przybliżyła się więc do obrony tytułu mistrzowskiego, natomiast gdańszczanie mają coraz mniejsze szanse, aby jeszcze włączyć się do walki o europejskie puchary.

Więcej o:
Komentarze (26)
Do trzech razy sztuka. Legia wymęczyła zwycięstwo z Lechią
Zaloguj się
  • Paweł Zaborowski

    Oceniono 72 razy 36

    dlaczego ludzie minusują poprawne wypowiedzi, że gol był ze spalonego?
    Telewizora nie macie? Było dokładnie pokazane, że był spalony ! Wygraliście trudno, ale nie możecie oszukiwac się, że nie było spalonego

  • fcidzikowice

    Oceniono 81 razy 23

    Słaby mecz w wykonaniu legii, a jeszcze spalony nieodgwizdany i ręka w polu karnym daje obraz tego spotkania. Moim zdaniem mecz powinien zakończyć się remisem

  • piotrus8268

    Oceniono 83 razy 11

    Moglibyście wspomnieć o tym, że jedyna bramka Legii padła po akcji ze spalonego...

  • boul81

    Oceniono 33 razy 7

    Brawo legła-powinniście być z siebie dumnie-kolejny wałek sędziowski w drodze po tytuł. Powinniście sędziemu dać lożę honorową na waszym stadionie...

  • glog

    Oceniono 5 razy 3

    tego meczu obawiałem się w tej rundzie najbardziej. widać nie na próżno.

  • 1aniolg

    Oceniono 11 razy 1

    układ warszawski pokazał jak się "wprowdza" nowego sędziego do ligi, możesz złotek liczyć na kariere bo solidnie przypilnowałeś wyniku. legia cienka jak barszcz ukraiński. panie Boniek! w pod pańskim nosem chodzą wałki a pan udajesz że nic się nie dzieje! ekstraklasa s.a. i pzpn to złodzieje i skorumpowani oszuści.

  • sypoleusz

    Oceniono 11 razy -1

    mama pytanie do kibiców Legii? Czy nie macie wrażenia, poczucia, że w sumie to będzie Mistrzami kraju, ale nie do końca wywalczycie to trofeum na boisku? Po decydującym meczu będziecie szli ba browara i wódeczkę i niby będzie pięknie, ale jednak coś nie tak...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX