Sport.pl

Rotacja na środku obrony w Lechii Gdańsk jak na karuzeli

Przed meczem z Pogonią trener Ricardo Moniz znów musi majstrować przy linii defensywnej Lechii Gdańsk. W Szczecinie nie będzie mógł bowiem wystawić do gry Rafała Janickiego. Na jaką parę środkowych obrońców holenderski szkoleniowiec postawi tym razem?


Spotkanie z Pogonią będzie szóstym meczem Moniza w Lechii. I piątym, w którym nowy trener gdańskiej drużyny będzie musiał inaczej zestawić parę środkowych obrońców.

Dotychczas Moniz z jednej i tej samej dwójki stoperów mógł skorzystać tylko w dwóch spotkaniach - w swoim debiutanckim meczu przeciwko Piastowi Gliwice oraz w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego ekstraklasy ze Śląskiem we Wrocławiu. W obu przypadkach za środek obrony Lechii odpowiadali Janicki i Sebastian Madera. W pozostałych meczach, czyli z Zagłębiem Lubin, Ruchem Chorzów i Legią Warszawa za każdym razem Janickiemu partnerował inny piłkarz. W konfrontacji z Zagłębiem był to Maciej Kostrzewa, przeciwko Ruchowi w pierwszym składzie na środku defensywy znalazł się Krzysztof Bąk, zaś w ostatniej kolejce z Legią zagrał nominalny defensywny pomocnik Paweł Dawidowicz.

Z Pogonią para stoperów znów będzie musiała zagrać w innym ustawieniu. Tym razem z powodu nieobecności w składzie Janickiego, który w meczu z warszawskim zespołem zobaczył czwartą w tym sezonie żółtą kartkę i w najbliższym spotkaniu będzie musiał pauzować. Jakie zatem możliwości zestawienia środka defensywy ma Moniz?

Holender może powrócić do sprawdzonego wariantu z pierwszej połowy sezonu, kiedy na pozycji ostatnich obrońców grali Madera z Jarosławem Bieniukiem. O ile jednak wystawienie w Szczecinie tego pierwszego można uznać za bardzo prawdopodobne (Madera uporał się już z kłopotami zdrowotnymi, które uniemożliwiły mu występ przeciwko Zagłębiu i Ruchowi), o tyle powrót Bieniuka do wyjściowego składu wydaje się mało realny. Doświadczony stoper praktycznie od początku zimowego okresu przygotowawczego boryka się z lżejszymi bądź poważniejszymi urazami i trudno podejrzewać, by Moniz zdecydował się akurat na niego. O tym, że Bieniuk mocno spadł w hierarchii defensorów Lechii świadczy też fakt, że na mecz z Legią nie załapał się nawet na ławkę rezerwowych.

Holendrowi do wyboru pozostanie zatem albo Bąk (nie mógł zagrać przeciwko Legii z powodu zapalenia spojówek), albo Dawidowicz, ale można podejrzewać, że Moniz zdecyduje się postawić na 18-latka. Holender chwalił Dawidowicza po meczu z mistrzami Polski i zapowiedział, że wystawienie tego piłkarza na środku defensywy to nie był jednorazowy eksperyment.

Więcej o: