Sport.pl

Maciej Makuszewski: Chcę zostać w Lechii, ale piłeczka leży po stronie klubów

Choć, aby Lechia Gdańsk mogła zatrzymać Macieja Makuszewskiego na dłużej będzie musiała wydać spore pieniądze, pomocnik wypożyczony z Tereka Grozny pokazuje na boisku, że warto w niego zainwestować. - Odrodziłem się w Lechii i chcę tu zostać. Teraz dogadać muszą się kluby - mówi trojmiasto.sport.pl Makuszewski.


Podyskutuj z autorem na Twitterze - @ka_suchecki

Po objęciu stanowiska pierwszego trenera Lechii Gdańsk przez Ricardo Moniza biało-zieloni wygrywają tylko, kiedy gola strzela Makuszewski. Czy podobna sytuacja powtórzy się już w piątek w meczu z Lechem Poznań na PGE Arenie? Czy taka postawa na boisku daje władzom Lechii argument, aby za zawodnika wyłożyć duże pieniądze na wykup z Tereka Grozny?

- To prawda, wygrywamy, gdy ja strzelam, ale nie można powiedzieć, że wyniki zależą tylko ode mnie. Gra cała drużyna i wszyscy mamy wpływ na rezultat. Osobiście jednak bardzo się cieszę, że mogę dołożyć swoją cegiełkę do ostatecznego rozliczenia - mówi tromiasto.sport.pl Maciej Makuszewski. - Czuję, że moja forma rośnie, podobnie jest z całą drużyną. Po tym co pokazaliśmy z Legią, z Ruchem oraz w Szczecinie udowodniliśmy, że nie bez powodu jesteśmy w tej górnej części tabeli.

Makuszewskiemu w piątkowym meczu z Lechem powinno być trochę łatwiej. W drużynie z Poznania zabraknie pauzującego podstawowego Tomasza Kędziory. Na pozycji lewego obrońcy zagrać ma natomiast Luis Henr~quez.

- Nie wiem czy jest to poważny problem dla Kolejorza. Akurat Lech ma szeroką i niezwykle wyrównaną kadrę, więc wchodzący zawodnicy mają idealną okazję do pokazania, że są przydatni zespołowi. My jednak musimy skupić się wyłącznie na sobie - przyznaje pomocnik Lechii.

Wypożyczony z Tereka piłkarz nie chciał zdradzić jaki plan na pokonanie Lecha mają gdańszczanie, stwierdził jednak, że warto w piątek przyjść na PGE Arenę, aby to zobaczyć. Zainteresowanie spotkaniem jak na razie jest jednak minimalne i według szacunków na trybunach z pewnością nie pojawi się więcej kibiców niż z Górnikiem Zabrze (24 276 widzów) czy chociażby podczas ostatniego spotkania u siebie z Legią (18 623).

- Fajna była atmosfera z Legią, niemal 20 tys. fanów na trybunach. Bardzo żałuje, że jeszcze więcej fanów nie przychodzi na stadion. Zdecydowanie chciałbym, aby na PGE Areną przychodziło 40 tys. osób. Dla nas piłkarzy wyjście na boisko przy takiej wrzawie to coś niesamowitego. Zawodnik właśnie czegoś takiego potrzebuje. Słysząc doping swoich kibiców gra przychodzi o wiele łatwiej, przyjemniej. A i przeciwnik nie ma wtedy łatwo. Wie, że przyjechał na ciężki teren, do wielkiego klubu - tłumaczy Makuszewski. Jak jednak prezentuje się murawa na PGE Arenie, z którą nie jest w Gdańsku najlepiej?

- Gdy zagrałem swój pierwszy mecz i zobaczyłem stan boiska, to nie raz przekląłem. Teraz widać, że już popracowano nad tym i jest zdecydowanie lepiej. Nie przystoi przy tak pięknym stadiony posiadać takiej "chały", na której nie da się kompletnie grać w piłkę. Teraz boisko jest super, więc nie zostaje nam nic innego jak wygrać z Lechem - dodaje z uśmiechem piłkarz.

Ale czy zawodnik będzie miał szansę zagrać jeszcze na PGE Arenie po ostatnim spotkaniu tej rundy z Wisłą Kraków? Piłkarz, aby zostać w Lechii musi zostać wykupiony z Tereka, z którego jest tylko wypożyczony. Makuszewski przed tygodniem był w Moskwie. Co tam robił?

- W stolicy Rosji byłem załatwić tylko kilka spraw i zaraz wracałem do Polski, więc mieszkania tam nie szukam - uśmiecha się Makuszewski. - Dostałem sygnały, że Lechia chciałaby mnie zatrzymać w Gdańsku. Bardzo mnie to cieszy. Tutaj jest jednak ciężki temat związany z pieniędzmi. Włodarze Lechii chcą się potargować i zejść z ceny, której oczekują w Groznym. To już ode mnie nie zależy, teraz tematem zajmują się kluby. Jeśli jednak chodzi o kontrakt to wiem, że na pewno się dogadamy. Trzymam kciuki, żeby to poszło w jak najlepszym kierunku, bo nie ukrywam, że chciałbym zostać w Gdańsku, gdzie dobrze się czuje, miasto mi się podoba, a i sportowo, i z formą zdecydowanie odżyłem - dodaje Makuszewski.

Więcej o: