Marcin Pietrowski: Probierz z góry założył, że będę nieprzydatny

Wychowanek Lechii Gdańsk Marcin Pietrowski powrócił do składu Lechii Gdańsk. Po odsunięciu pomocnika od pierwszej jedenastki przez Michała Probierza przy Ricardo Monizie popularny "Jedi" zalicza świetne występy. Jak poradzi sobie w meczu z Lechem?


Pietrowski po odejściu Probierza od razu znalazł się w pierwszej jedenastce Lechii. Pomocnikowi zaufał Moniz, który przy problemach kadrowych w wolne miejsca ustawiał właśnie Pietrowskiego - m.in. na prawej obronie zagrał z Zagłębiem Lubin i zebrał świetne noty.

- Jak trwoga, to do Pietrowskiego? Nie zawsze. Znakomicie w Szczecinie na pewno nie było - mówi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl Marcin Pietrowski. - Zwłaszcza mówię o pierwszej połowie. Dobrze, że trener szybko zareagował i zmienił moją pozycję z Dawidowiczem i od razu nasza gra zaczęła wyglądać zdecydowanie lepiej. Wprowadził także Jarosława Bieniuka, który pomógł nam swoim doświadczeniem. Szkoda, że pauzuje za kartki i nie zagra z nami z Lechem Poznań.

Wychowanek z pewnością skorzystał na zmianie trenera. Teraz wraca na środek pomocy, gdzie może zmierzyć się z byłym kolegą z Lechii Hubertem Wołąkiewiczem, który zastąpić ma Łukasza Trałkę.

- Trener Probierz już na początku zrezygnował z moich usług. Nie dał mi szans podczas żadnego ze sparingów i widać było, że z góry założył, że będę nieprzydatny. Postanowił, że nie będę grał niezależnie od mojej dyspozycji. A ta w okresie przygotowawczym według mnie była dobra. Przyszedł trener Moniz i zobaczył moją dobrą formę - przyznaje Pietrowski. - Wcześniej była potrzeba, aby grać w obronie, teraz wracam na defensywnego pomocnika, tam gdzie jest moje miejsce. Mam nadzieję, że razem z kolegami damy radę Lechowi. Brak Trałki w tym meczu jest dla Lecha dużym osłabieniem. Trzyma tę pomoc. Jeżeli będzie to Hubert Wołąkiewicz, to na pewno będzie skupiał się tylko na defensywie. Bardziej niż ze mną będzie miał pojedynki ze Stojanem Vranjesem - mówi piłkarz Lechii.

Jak drużyna odbiera zamieszanie związane z Łukaszem Teodorczykiem, o którym nie było wiadomo, czy zagra w piątkowym meczu? - Nie jest to nasz problem, ale Lecha. Jego brak będzie dla nich sporym osłabieniem, a jeśli zagra, to nie będzie tragedii. Jeśli zagramy tak jak z Pogonią, narzucimy nasz styl, to nieważne kto będzie grał - otwarcie przyznaje Pietrowski.