Sport.pl

Lechia przed kolejnym meczem o europejskie puchary. Bez Sadajewa też się uda?

W niedzielę piłkarzy Lechii Gdańsk czeka kolejny mecz o być albo nie być w europejskich pucharach. Problem w tym, że przeciwko Zawiszy Bydgoszcz będą musieli radzić sobie bez skutecznego ostatnio Zaura Sadajewa. Czy Ricardo Moniz znajdzie dla niego godnego zastępcę?


Nieobecność Sadajewa w kadrze biało-zielonych na mecz w Bydgoszczy wynika z faktu, że Czeczen w spotkaniu z Lechem Poznań obejrzał swoją czwartą żółtą kartkę w tym sezonie.

Dla Lechii to duża strata, gdyż Sadajew w ostatnich tygodniach złapał wreszcie dobrą formę strzelecką. Napastnik Lechii zaliczył swoje premierowe trafienie w ekstraklasie w meczu z Pogonią w Szczecinie, a w kolejnym spotkaniu biało-zielonych z Lechem na PGE Arenie dołożył następne dwie bramki. Czeczen, z jeszcze nie tak dawno mocno krytykowanego za swoją nieskuteczność piłkarza, w krótkim czasie stał się graczem pierwszego wyboru, jeśli chodzi o formację ofensywną gdańskiej drużyny.

- Do tej pory grał za dużo tyłem do bramki, w czym jest bardzo dobry, teraz w końcu zaczął grać również przodem do niej. Dzięki temu ma więcej sytuacji do zdobycia gola i w końcu jest skuteczny. Duży plus dla niego, że zostaje po treningach, naprawdę dużo pracujemy nad tym, żeby w końcu zaczął strzelać bramki - diagnozował zwyżkę formy Sadajewa trener Moniz.

Kogo zatem sztab szkoleniowy Lechii ma w zanadrzu, by zastąpić Sadajewa? Naturalnym wyborem zdaje się być postawienie na Patryka Tuszyńskiego, zwłaszcza że Bydgoszcz mile kojarzy się gdańskiemu napastnikowi. W poprzednim spotkaniu biało-zielonych z Zawiszą 24-latek ustrzelił hat-tricka i dał gdańszczanom wygraną 3:0. Problem jednak w tym, że od pamiętnego spotkania w Bydgoszczy minęły już trzy miesiące, w których Tuszyński zagrał w kolejnych 12 spotkaniach i tylko dwa razy trafił do siatki - w ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski z Jagiellonią w Białymstoku z rzutu karnego oraz w konfrontacji z Lechem w Poznaniu. Napastnik biało-zielonych stracił nawet ostatnio miejsce w pierwszym składzie - z Pogonią nie zagrał w ogóle, a przeciwko Lechowi wszedł na ostatni kwadrans. Wydaje się jednak, że mimo słabszej formy Tuszyńskiego to on zajmie miejsce na szpicy Lechii w niedzielnym spotkaniu - warianty z przesunięciem na środek ataku innego piłkarza np. Piotra Grzelczaka czy też powrót do gry Pawła Buzały wydają się mało prawdopodobne.

W kontekście walki o europejskie puchary na takie eksperymenty w gdańskim zespole nie ma już bowiem miejsca. Tym bardziej że biało-zieloni nie mogą pozwolić sobie na stratę punktów z Zawiszą, jeśli planują przeskoczyć w tabeli Wisłę Kraków i Ruch Chorzów, a wszelkie ryzykowne ruchy w składzie mogą utrudnić im odniesienie zwycięstwa w Bydgoszczy.

Gdańszczanie nie mają też co liczyć na ulgowe potraktowanie tego spotkania ze strony gospodarzy. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza doszli już do siebie po euforii związanej z zapewnieniem sobie utrzymania w lidze, a przede wszystkim z wywalczeniem Pucharu Polski i po serii pięciu porażek z rzędu w całkiem dobrym stylu pokonali w ostatniej kolejce na wyjeździe Pogoń 2:1. I to mimo znaczących ubytków kadrowych, gdyż Zawisza od dłuższego czasu musi radzić sobie bez kontuzjowanych liderów - Herolda Goulona, Bernardo Vasconcelosa i Michała Masłowskiego.

Początek meczu Zawisza - Lechia w niedzielę o godz. 18. Transmisja w Polsat Sport Extra i Canal+ Sport. Relacja na trojmiasto.sport.pl.

TO CI SAMI PIŁKARZE CO WCZEŚNIEJ? KOGO ODMIENIŁ RICARDO MONIZ?


Więcej o: