Paweł Dawidowicz o ostatnim meczu w Gdańsku: Szału nie było, zrobiłem kilka błędów

Dla Pawła Dawidowicza mecz z Wisłą Kraków był ostatnim występem przed gdańską publicznością przed wyjazdem do Lizbony. Nie będzie go wspominał zbyt miło. - Bardzo się starałem, ale szału nie było. Zrobiłem kilka błędów, na dodatek straciliśmy szanse na europejskie puchary. Szkoda, że tak żegnam się z kibicami - mówi przyszły piłkarz Benfiki.


Dawidowicz zawodnikiem słynnego portugalskiego klubu zostanie oficjalnie 1 lipca. Wcześniej czekają go jeszcze dwa mecze w Polsce - w ostatniej kolejce ekstraklasy z Górnikiem w Zabrzu (1 czerwca, godz. 18) oraz w reprezentacji U-21 z Bośnią i Hercegowiną w Krakowie (4 czerwca). Meczem z Wisłą pożegnał się z kolei z gdańskimi kibicami.

- Pobyt w Lechii będę wspominać bardzo miło - podkreśla Dawidowicz. - To tu zacząłem grać w ekstraklasie, tu przeskoczyłem na inny poziom. Szkoda tylko, że ostatni mecz nie był taki, jaki bym sobie wymarzył. Bardzo się starałem, ale szału nie było. Zrobiłem kilka błędów, na dodatek straciliśmy szanse na europejskie puchary. Wisła szybko strzeliła bramkę, ale potem nie miała zbyt dużo sytuacji, głównie się broniła. Nie wiem, czy ten karny im się należał... Na pewno nie zlekceważyliśmy Wisły, choć przyjechała do Gdańska w mocno osłabionym składzie. Przy takim podejściu można tylko rozstroić drużynę. A wiadomo, jak u przeciwnika szansę dostają młodzi, to jeszcze więcej biegają i jeszcze bardziej walczą. Bardzo chcieliśmy wygrać i zachować szansę na puchary, ale niestety się nie udało - mówi piłkarz Lechii.

Teraz przed Dawidowiczem wielkie wyzwanie. Przechodzi do jednego z najlepszych europejskich klubów, w którym o miejsce w składzie, przynajmniej na początku, będzie na pewno bardzo ciężko.

- Do odważnych świat należy, chcę spróbować czegoś innego - zaznacza Dawidowicz. - Przejście do Benfiki mnie nie szokuje, idę tam, żeby trenować z lepszymi, żeby się uczyć. Jestem przygotowany na ciężką pracę, oby tylko ze zdrowiem wszystko było OK. Podchodzę do wszystkiego bardzo spokojnie, ale nie jadę do zespołu rezerw, chcę walczyć o miejsce w pierwszym składzie. Oczywiście potrzebuję trochę czasu, mam nadzieję, że w Polsce nie od razu będzie się wymagać ode mnie cudów, muszę mieć chwilę, żeby się przystosować. Wiadomo, że nasza liga jest słabsza niż portugalska, z drugiej strony tam lubią stawiać na młodzież. Jestem dobrej myśli - podkreśla 19-latek, który do Lizbony wyjedzie pod koniec czerwca.

- Po meczu młodzieżówek będę miał ponad dwa tygodnie przerwy. Bardzo mi się przyda odpoczynek, bo czuję zmęczenie sezonem. Pojadę do Ostródy [Dawidowicz pochodzi z tego miasta, jest wychowankiem tamtejszego Sokoła] trochę się zrelaksować, spotkać z rodziną, znajomymi. W Lizbonie stawię się 23 lub 24 czerwca - podsumowuje zawodnik Lechii.

JAK ONI PIĘKNIE PODAJĄ! TOP 11 ASYST PIŁKARZY LECHII W EKSTRAKLASIE