Prezes Górnika o zamieszaniu z Monizem: Zachował się jak szaleniec! Łącznie z wygrażaniem pięściami

W niedzielę po meczu Górnika Zabrze z Lechią Gdańsk miała miejsce nieprzyjemna sytuacja. Wychodzący z sali konferencyjnej trener Ricrado Moniz chciał wprowadzić do szatni swojego przyjaciela, co spotkało się ze sprzeciwem ochrony. Szkoleniowiec biało-zielonych nie krył wzburzenia, krzycząc na jednego z ochroniarzy. Cały incydent skomentował prezes zabrzańskiej drużyny. - Zachowywał się jak szaleniec! Łącznie z wygrażaniem pięściami - przyznał Zbigniew Waśkiewicz.
Do zdarzenia doszło zaraz po konferencji prasowej meczu, który Lechia wygrała 2:0 i sezon zakończyła na 4. miejscu, co jest największym sukcesem klubu od 58 lat. Rozemocjonowany Moniz spotkał na niej swojego przyjaciela, który przyjechał na ten mecz z Budapesztu. Chciał zabrać go ze sobą do szatni drużyny, ale wówczas sprzeciw wyraził jeden z ochroniarzy. Trenerowi Lechii puściły nerwy i użył pod adresem ochroniarza kilku cierpkich słów (więcej TUTAJ). Ten nie rozumiał jednak co mówi do niego Moniz. Całą sytuację przedstawia filmik poniżej.

Do incydentu na stadionie w Zabrzu odniósł się prezes Górnika.

- Trener zachowywał się jak szaleniec! Łącznie z wygrażaniem pięściami. Ochrona chciała uniknąć skandalu. Są określone przepisy i zasady funkcjonowania strefy mix i szatni. Wysłaliśmy pismo ze skargą do szefa bezpieczeństwa Lechii - napisał Waśkiewicz na forum kibiców Górnika Zabrze.

Jak przekazał nam Maciej Blaut ze slask.sport.pl, ostatecznie szkoleniowiec postawił na swoim i wprowadził przyjaciela do szatni. Gdy Moniz ochłonął, przeprosił także ochroniarza za swoje zachowanie.



TO CI SAMI PIŁKARZE CO WCZEŚNIEJ? KOGO ODMIENIŁ RICARDO MONIZ?