Sport.pl

Bez paniki. Nie płaczmy po Monizie [OPINIA]

Tak jak wielu kibiców również i ja jestem mocno zaskoczony nagłym odejściem Ricardo Moniza ze stanowiska trenera Lechii Gdańsk. Jednak w odróżnieniu od nich nie zamierzam rozdzierać szat i wieszczyć z tego powodu szybkiego upadku tego, co w ostatnim okresie udało się w gdańskim klubie zbudować.


Czy żałuję, że holenderski szkoleniowiec nie poprowadzi biało-zielonych w sezonie 2014/2015? Z jednej strony na pewno szkoda, że Moniz zdecydował się z dnia na dzień rzucić pracę w Gdańsku, gdzie w przyszłym sezonie mógł walczyć o podium ekstraklasy i europejskie puchary i wybrał ofertę niemieckiego drugoligowca - TSV 1860 Monachium. Uważam, że Moniz, choć pracował w Lechii krótko, to miał znaczący wpływ na poprawę gry zespołu w końcówce poprzednich rozgrywek i w moim prywatnym rankingu trenerów Lechii zajmuje jedno z lepszych miejsc. Moniz to wysokiej klasy fachowiec, wiedzący o co chodzi we współczesnym futbolu i potrafiący wpoić swoją filozofię gry swoim zawodnikom. Przez ten czas, w którym pracował w Lechii, miałem możliwość odbycia z nim kilkunastu rozmów - krótszych, dłuższych, tych oficjalnych i tych przy wyłączonym dyktafonie i mogę przyznać, że Holender to facet, dla którego w życiu istnieje tylko jedno - piłka nożna. A poza tym jest po prostu fajnym gościem, z którym można szybko złapać kontakt, który nie odgradza się od kibiców i dziennikarzy niewidzialnym murem.

Mojego zdania o Monizie nie zmieni nawet sposób, w jaki pożegnał się z Lechią, kiedy mówił o względach osobistych, a już dwie godziny później został ogłoszony nowym szkoleniowcem TSV. Nie zamierzam wieszać teraz na nim psów, choć za okoliczności jego rozstania z biało-zielonymi wielu zdążyło wydać już na niego wyrok, nazywając pazernym na kasę dwulicowcem. Moniz ideałem nie był, bo można mu wytknąć choćby to, jak obszedł się z Sebastianem Maderą, kiedy po deklaracji piłkarza o chęci odejścia z Lechii odesłał go do rezerw. Nie podobało mi się również to, jak rynsztokowym językiem obsobaczył ochroniarzy Górnika Zabrze, gdy ci po prostu wykonywali swoje obowiązki i nie chcieli wpuścić do szatni gdańskiego zespołu jego przyjaciela. Trenerowi z takim obyciem w Europie takie zachowanie po prostu nie przystoi. Cały czas będę miał jednak szacunek dla Holendra za to, co zrobił dla Lechii w ostatnich tygodniach. Za mecze z Piastem, Zagłębiem czy Lechem. Za to, że sprawił, iż Lechia do końca sezonu grała o coś. Za to należy mu się głośne: "Dziękuję".

Nie zamierzam jednak po nim płakać i kreślić teraz czarnych scenariuszy. Odejście Moniza nie oznacza, że to, czego udało się dokonać w gdańskim klubie w minionych miesiącach, teraz w kilka dni legnie w gruzach. Skoro po przyjściu nowych właścicieli Lechia nabrała rzeczywistego rozpędu, skoro władzom klubu udało się sprowadzić do Gdańska piłkarzy, którzy realnie podnieśli jakość sportową zespołu, by wymienić choćby tylko Makuszewskiego, Sadajewa, Vranjesa czy Lekovicia, to dlaczego ma nie udać się teraz? Jeśli na miejsce zwolnionego Michała Probierza w krótkim czasie znaleziono jego doskonałego zastępcę, to czemu tym razem do Lechii ma trafić trenerski nieudacznik. Wierzę w Andrzeja Juskowiaka, Thomasa von Heesena i innych, którzy w krótkim czasie podjętymi przez siebie decyzjami pokazali, że nie chcą zrobić z biało-zielonych swojego prywatnego folwarku, czy wręcz przytułku dla piłkarzy wciskanych im przez nastawionych na zysk za wszelką cenę menedżerów.

Wiem, że nie wszystkim podoba się model, w jakim obecnie funkcjonuje Lechia. Że to "dworzec kolejowy", na którym piłkarze spędzają tylko chwilę, czekając na przesiadkę na pociąg do lepszych drużyn za granicą. Ale dworzec nie musi kojarzyć się tylko z obskurną, obsikaną stacją. Dworce to przecież nie byle jakie budowle - mogą być architektonicznymi perłami, wzbudzającymi zachwyt swoim rozmachem, funkcjonalnością i estetyką. Wierzę, że jeśli Lechia już ma być dworcem, to będzie właśnie takim - o solidnych fundamentach, sprawnie zarządzana, stabilna finansowo i osiągająca sukcesy sportowe. I jak na razie właśnie w tym kierunku gdański klub zmierza. Dlatego bez paniki. Z Lechią będzie dobrze.

TRANSFEROWA KARUZELA WOKÓŁ LECHII. ZOBACZ KTO SIĘ NA NIEJ KRĘCI


Więcej o:
Komentarze (5)
Bez paniki. Nie płaczmy po Monizie [OPINIA]
Zaloguj się
  • 1aniolg

    Oceniono 10 razy 2

    Oczekujemy ofensywy na pudło e-klasy i jeśli cele sportowe zostaną zrealizowane to trenerem może być moja ciotka

  • 0sprawiedliwy

    Oceniono 16 razy -6

    macie blad w systemie?

  • 0sprawiedliwy

    Oceniono 42 razy -6

    Którego kibica Lechii jest, to opinia? Madziara czy Piekara?Każdy kibic Lechii wie, że coś jest na rzeczy skoro tak dobry trener jakim był Moninz ucieka z naszego klubu.Niestety Moniz zetknął się z Polską rzeczywistością gdzie w klubie rządzą menadżerowie i tak na dobra sprawę Moniz nie miał wpływu na wzmocnienia, tak jak to jest na zachodzie tam trener najpierw dostaje zawodnika, żeby go sprawdzić miało tego sam sugeruje którego, by chciał, a w Lechii miało, to wyglądać w ten sposób, że my ci dajemy (mowa o menadżerach) a ty z nich masz skręcic zespół który będzie grał o najwyższe cele.Dlatego Moniz odszedł i pitolcie tu o sprawach osobistych.Jego nawet nie chcieli słuchać jak się wstawiał za Deleu więc o czym my tu mówimy.Ja żałuję, że Moniz odszedł, bo to świadczy o tym, że w naszym klubie dalej jest kolesiostwo i tyle w temacie!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX