Sport.pl

Były piłkarz Lechii chce wrócić do piłki

Mateusz Łuczak, który w wieku 23 lat zakończył swoją przygodę z futbolem, chce wrócić do piłki. - Ale dla przyjemności, a nie dla kariery - wyjaśnia były zawodnik Lechii Gdańsk.


Łuczak to wychowanek Polonii Gdańsk, jednak większość ze swojej kariery spędził w Lechii, w której grał do 2011 roku. Nie udało mu się jednak przebić z drużyn juniorskich do pierwszego zespołu, w związku z czym w ekstraklasie w biało-zielonych barwach Łuczak wystąpił tylko w trzech meczach rundy jesiennej sezonu 2011/2012. Potem próbował jeszcze swoich sił w Koronie Kielce, ale i tam miał trudności z wywalczeniem miejsca w podstawowej jedenastce (w kieleckim zespole zagrał łącznie w pięciu spotkaniach). Później przeszedł do III-ligowej Cartusii, a na początku 2013 roku został piłkarzem III-ligowego Gryfa Wejherowo. Po udanej dla siebie rundzie jesiennej podjął decyzję o zakończeniu kariery.

Po tym kroku Łuczak udzielił kontrowersyjnego wywiadu, w którym krytykował sytuację w polskim futbolu, przyznając, że zawodnicy są przepłacani i mają nikłe szanse na zrobienie prawdziwej kariery.

- Zawodnicy, którzy mają po 23, 24, 25 lat, nadal żywią w sobie nadzieje, że jeszcze w piłce zaistnieją. Wielu próbuje oszukać czas, nie widząc innego sposobu na życie. Próbują co pół roku zawojować Polskę, a tak się nie da. Stąd później pojawiają się inne problemy. Taki zawodnik ma już prawie 30 lat, kopie piłkę w II lidze, nie ma praktycznie żadnego doświadczenia zawodowego, a w końcu będzie musiał zacząć żyć inaczej i inaczej zarabiać. A to wcale nie musi być takie proste. Życie weryfikuje wiele planów. Nie ma się co łudzić, po 20. roku życia wiele nie da się poprawić ze swoich umiejętności piłkarskich. To już nie ten czas i miejsce. Nie chcę odbierać nadziei tym piłkarzom, ale o niektórych rzeczach warto mówić. Polska piłka jest przepłacona i to bardzo. W ekstraklasie są zawodnicy, którzy nie zasługują na to, aby zarabiać tak duże pieniądze. Niestety taki system prowadzi do tego, że z polską piłką jest coraz gorzej - mówił Łuczak.

Po odwieszeniu butów na kołku Łuczak zdecydował się kontynuować rodzinną tradycję i został żołnierzem. Teraz jednak chce wrócić do piłki. Jak mówi w rozmowie z portalem ekstraklasa.net dopiero pod koniec roku może liczyć na etat w armii, więc do tego czasu planuje wznowić treningi w jednym z zespołów z II lub III ligi. Niewykluczone, że Łuczak powróci do swojego ostatniego zespołu, czyli Gryfa Wejherowo. Nie zamierza jednak całkowicie wracać do sportu.

- To dla przyjemności, a nie dla kariery. Zrobiłem papiery trenerskie, więc w tych klubach mógłbym być także drugim trenerem. Chciałbym nauczyć czegoś młodych chłopaków: podejścia do futbolu, myślenia w grze. A wojsko? To supersprawa! Jestem w to wszystko bardzo wkręcony. Na pewno go nie porzucę i dalej będę się tam rozwijał - przekonuje Łuczak.

TYM PANOM JUŻ PODZIĘKUJEMY. ICH CZAS W LECHII MINĄŁ


Więcej o: