Richard Zajac: Katastrofa. Mogłem wybić w trybuny, do kibiców...

Negatywnym bohaterem meczu Lechii z Podbeskidziem Bielsko-Biała był bramkarz gości Richard Zajac. Po jego fatalnym błędzie jedyną bramkę meczu zdobył Maciej Makuszewski. - Mogłem z piłką zrobić wszystko. Wybić w trybuny, do kibiców... Chciałem przerzucić zawodnika Lechii, ale trafiłem prosto w niego i wpadło - smutno mówił po meczu Zajac.


W 29. min bramkarz Podbeskidzia po podaniu od własnego obrońcy tak długo zwlekał z wybiciem piłki, że kiedy już ją kopnął, trafił wprost w twarz nadbiegającego Makuszewskiego. Odbicie było na tyle szczęśliwe dla pomocnika Lechii, że piłka za chwilę wturlała się do bramki obok załamanego Zajaca.

- Mogłem z piłką zrobić wszystko. Wybić w trybuny, do kibiców... Chciałem przerzucić zawodnika Lechii, ale trafiłem prosto w niego i wpadło. No po prostu katastrofa - przeżywał po meczu bramkarz Podbeskidzia, który w tym meczu zaliczył też kilka kapitalnych interwencji. M.in. w sytuacji sam na sam zatrzymał Bartłomieja Pawłowskiego, a w drugiej połowie instynktownie obronił strzał głową Stojana Vranjesa oddany z trzech metrów.

- Tych interwencji nikt nie będzie pamiętał, bo jak się traci taką dziwną bramkę, to wszyscy mówią tylko o tym. Pierwszy raz w życiu trafiło mi się coś takiego, pewnie długo tego nie zapomnę. Tym bardziej szkoda, że Lechia niczym szczególnym nas nie zaskoczyła i naprawdę mogliśmy tu osiągnąć korzystny wynik. Niestety, nie udało się... - smutno podsumował Zajac.

JAK ONI PIĘKNIE PODAJĄ! TOP 11 ASYST PIŁKARZY LECHII W EKSTRAKLASIE