Ariel Borysiuk zadebiutował na PGE Arenie. "Sukces rodzi się w bólach"

Pierwsza wygrana Lechii Gdańsk na PGE Arenie stała się faktem. Biało-zieloni pokonali w inaugurującym sezonie na własnym stadionie meczu Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0. Znów bardzo dobrze zaprezentował się Ariel Borysiuk. Zdobył nawet gola, jednak sędzia Paweł Gil nie uznał trafienia pomocnika Lechii.


- Szkoda, że ta moja bramka nie została uznana. Dodatkowo, że sędzia z Lublina, moich rodzinnych stron. Ten gol by mi zdecydowanie pomógł we wprowadzaniu się do Lechii. Trzeba z tym jednak żyć - mówi Borysiuk, który jednak jest świadom złej gry zespołu w drugiej połowie. - Od 60. minuty nie tak to miało wyglądać. Nie stworzyliśmy zagrożenia. Rozmawialiśmy o tym w szatni. Widać, że jeszcze ogrom pracy przed nami. Nie ma wątpliwości, że potrzebujemy dużo czasu i zgrania. Sukces najczęściej rodzi się w bólach i liczę, że ostatecznie uda się nam go osiągnąć. Najbardziej cieszą trzy punkty. Gra pozostawiła dużo do życzenia, ale jednak wygrana była priorytetem, tym bardziej że był to nasz pierwszy mecz na własnym stadionie - zaznacza pomocnik Lechii i dodaje:

- Fajnie było zagrać na PGE Arenie przy własnej publiczności. Jednak już trzeba o tym zapomnieć i skupić się na piątkowym meczu z Piastem w Gliwicach, bo konieczne jest przywiezienie stamtąd trzech punktów. Dlatego od poniedziałku rozpoczynamy ciężką pracę.

NOWE STROJE, NOWE NADZIEJE. PRZEDSEZONOWA PREZENTACJA LECHII NA ZDJĘCIACH