Ekspert sędziowski: Bramka Ariela Borysiuka powinna być uznana

- Bramka, którą strzelił Ariel Borysiuk w meczu Lechii z Podbeskidziem, powinna zostać uznana - stwierdził w programie Liga+ Extra ekspert sędziowski Sławomir Stempniewski. Ale dodał też, że przeciwko gdańszczanom powinien być podyktowany rzut karny.


"Jedenastka" dla Podbeskidzia powinna zostać pokazana w 28. minucie, kiedy przy rzucie rożnym Bartłomiej Konieczny był ciągnięty za koszulkę przez Rafała Janickiego.

- Podbeskidziu zdecydowanie należał się rzut karny. Istotne w tej sytuacji było to, że faul miał miejsce, kiedy piłka została już zagrana i leciała w kierunku, gdzie chciał dostać się Konieczny. Nie udało mu się to, bo był ciągnięty za koszulkę, co jest zagraniem faul. Ta sytuacja umknęła arbitrowi i to jest błąd - wyjaśnił Stempniewski.

Były szef Kolegium Sędziów PZPN odniósł się także do sytuacji z 57. minuty, kiedy na strzał z dystansu zdecydował się Borysiuk. Uderzona przez niego piłka wpadła do bramki Richarda Zajaca, jednak arbiter gola nie uznał. Przeskakujący nad piłką Stojan Vranjes był bowiem na pozycji spalonej, a według sędziego Pawła Gila absorbował przy tym uwagę bramkarza.

- W przepisach jest wyraźnie napisane, że w takiej sytuacji, aby nie uznać bramki, piłkarz musi ewidentnie przesłonić widok piłki bramkarzowi. Czyli być w linii bramkarz - zawodnik na pozycji spalonej - strzelający. W tym przypadku takiej sytuacji nie było. Ważny jest też moment, w którym wykonywany jest strzał. Jeśli bramkarz widzi piłkę, wtedy tego ewidentnego przesłonięcia nie ma. Bramkarz miał czas na reakcję, dlatego gol powinien być uznany - przekonywał Stempniewski.

NAJWIĘKSZE SĘDZIOWSKIE POMYŁKI NA NIEKORZYŚĆ LECHII [WIDEO]